"Jesteśmy zrozpaczeni" - żali się Pedro Eddy, właściciel lokalnej fermy. Eddy, podobnie jak inni właściciele gospodarstw rolnych w okolicy miasteczka Viedma w Patagonii, skarży się, że kolonia papug, żyjących wzdłuż 12-km odcinka atlantyckiego wybrzeża, wydziobuje nasiona na ich polach. Rolnicy zapowiadają, że jeśli władze nie podejmą odpowiednich kroków, sami wykurzą papugi i zniszczą ich gniazda.

Farmerzy przypisują papużkom obniżenie jakości plonów, nie chcąc przyjąć do wiadomości, że główną przyczyną słabych zbiorów może być wyjałowienie gleby, spowodowane intensywną eksploatacją regionu.

Słaba jakość okolicznych gleb staje się problemem również dla samych patagonek, ponieważ ptaki stopniowo tracą swoje naturalne źródła pożywienia.

Od czasu kryzysu argentyńscy rolnicy, uprawiający wcześniej żyzne obszary stepowe, zagospodarowują mniej wartościowe rolniczo wybrzeże kraju. Kolonia papug patagonek, które do niedawna nikomu nie przeszkadzały, teraz stała się zagrożona.

Ekolodzy próbują temu zaradzić, organizując dla dzieci farmerów specjalny program zajęć w szkołach, połączony z wycieczkami na plażę. "Jeszcze niedawno papugi były tu postrzegane jako rodzaj hałaśliwej szarańczy. Teraz coraz więcej osób widzi w ich obecności atut dla rozwoju lokalnej turystyki" - mówi Mauricio Failla z argentyńskiej Wildlife Foundation. Niestety, projekt utworzenia w okolicach Viedmy parku narodowego został, jak dotąd, sparaliżowany przez argentyńską biurokrację.