– Robię to, bo chciałem mieć własne warzywa i zioła. W ogródku mam pory, kalarepę i ziemniaki – tłumaczy swoją decyzję Gill Dickers, 59-letni mieszkaniec Leeds.

Zmiany odbijają się już na strukturze rynku. Podczas gdy najwięksi angielscy producenci nasion nie nadążają z dostarczaniem towaru, firmy produkujące rośliny ozdobne zwalniają pracowników.

Moda na własne warzywa i owoce to przede wszystkim wynik coraz większego zainteresowania ochroną środowiska i zdrowym jedzeniem, ale też rosnących cen żywności – W głowie się nie mieści, ile to kosztuje w supermarketach – narzeka Dickers.

Królewskie Towarzystwo Ogrodnicze również włącza się do promocji. W marcu rozpocznie się kolejna odsłona kampanii "Hoduj własne", tym razem poświęcona drzewom owocowym. Towarzystwo przekonuje, że nie trzeba mieć hektarów ziemi, by posadzić w ogrodzie drzewo owocowe.

Moda na "kulinarne ogrodnictwo" (eatable gardening) pojawiła się w Anglii pod koniec lat 90. Sławy takie jak Alex James, basista zespołu Blur, zachęcały wtedy młodych fanów do zdrowego, własnoręcznie wyhodowanego jedzenia.