Sportowcy muszą się wynieść, bo władze Śródmieścia postanowiły przeznaczyć budynek na sprzedaż lub przekazać go kupcom z KDT. Tą decyzją jest zaskoczony wychowanek Gwardii i dwukrotny złoty medalista olimpijski Jerzy Kulej. "Aż serce mnie boli, gdy słyszę, że klub ma się wynieść. To 60 lat tradycji. Gwardia ma wspaniałych trenerów, którzy potrafią pracować również z trudną młodzieżą. Pomagają jej wyjść na prostą i z łobuzów robią wspaniałych sportowców. Jeśli przeniosą sekscję na obrzeża miasta, to kwestią czasu pozostanie zamknięcie sekcji" - mówi.

Śródmieście skorzystało z tego, że w maju 2008 r. wygasła umowa użyczenia lokalu, jaką klub zawarł z Zarządem Gospodarowania Nieruchomościami. Wówczas to urzędnicy zażądali wyższego czynszu - 7 zł za mkw. Sekcja bokserska i strzelecka (która też musi opuścić halę) zajmują w sumie 3 tys. mkw. "Nie mamy tyle pieniędzy" - mówi Jan Werner, wiceprezes Gwardii.

Władze dzielnicy są nieugięte. I nie ma znaczenia, że chodzi o kultowe miejsce nie tylko dla fanów boksu z Warszawy, ale również z całej Polski. "Doceniamy oczywiście osiągnięcia klubu, ale to nie powód, by go zostawić w hali. Wypowiedzieliśmy umowy wszystkim najemcom budynku" - informuje nas Urszula Majewska, rzecznik Śródmieścia.

ZGN wniósł już pozew do sądu o eksmisję klubu. 16 stycznia odbyła się rozprawa, którą sąd odroczył na dwa miesiące. Do tego czasu nakazał stronom dojść do porozumienia. Efekt? Do władz klubu wpłynęło kolejne pismo z ZGN. Śródmiejscy urzędnicy nakazują Gwardii jak najszybsze opuszczenie hali, bo w przeciwnym razie sportowcy zostaną eksmitowani. List kończy się propozycją wynajęcia pustostanu, pod warunkiem, że klub sam go znajdzie.

"Nie rozumiem tego postępowania, bokserzy z Gwardii przez wiele lat przynosili chlubę nie tylko stolicy. Na pewno zajmę się tą sprawą" - mówi radny Warszawy Bartosz Dominiak (Lewica). A Marek Makuch (PiS) dodaje: "To skandal! Nie można na wszystko patrzeć wyłącznie pod kątem ekonomicznym, bo takie kwestie jak historia i tradycja też są ważne. Ponadto nie rozumiem, jak można lekką ręką dawać pół mld zł dla ITI na budowę stadionu Legii, a równocześnie wyrzucać bokserów na bruk. Miasto powinno najpierw przygotować jakiś lokal o atrakcyjnej lokalizacji, a dopiero później proponować klubowi opuszczenie hali" - mówi.

Sprawą Gwardii zainteresowało się już miejskie biuro sportu. Zaproponowało lokal na stacji metra Dworzec Gdański. Pomieszczenie znajduje się między komorą torów odstawczych metra a powierzchnią. Obiekt jest na tyle duży, że pomieściłby pięściarzy i sekcję strzelecką.

Niestety, entuzjazm sportowców schłodziła wizyta w zaproponowanym obiekcie. "Wzięlibyśmy ten lokal z pocałowaniem ręki, tylko że najwcześniej możemy się tam przenieść dopiero w przyszłym roku. To goła, żelbetonowa klatka, w tej chwili bez możliwości adaptacji" - mówi Tadeusz Tekień, kierownik sekcji bokserskiej. "Nie wiem, gdzie się podziejemy, gdy nas wyrzucą".

Na to pytanie niestety nikt nie jest w stanie odpowiedzieć, choć Dyrektor Biura Sportu i Rekreacji zapewnia, że jest zaangażowany w sprawę. "Wszyscy jesteśmy ludźmi sportu. Robimy, co w naszej mocy, by klubu nie wyrzucono na bruk. Wciąż szukamy odpowiedniego obiektu zarówno dla sekcji bokserskiej, jak i strzeleckiej" - mówi Wiesław Wilczyński.

p

Sekcja bokserska Gwardii (kiedyś Milicyjny Klub Sportowy Gwardia) mieści się we wschodniej części hali Mirowskiej przy pl. Żelaznej Bramy 1 od 1953 roku, gdy zorganizowane zostały tam mistrzostwa Europy w boksie. Polacy zdobyli wtedy 6 złotych, 2 srebrne i 2 brązowe medale.

To właśnie tam trenowali m.in. dwukrotny mistrz olimpijski Jerzy Kulej, mistrz olimpijski z Montrealu, a dziś prezes Polskiego Związku Bokserskiego Jerzy Rybicki czy Tadeusz Walasek, mistrz Europy i dwukrotny medalista olimpijski. Niedawno trener z Gwardii Stanisław Łakomiec objął bokserską kadrę narodową. W 1969 r. w wyniku zarządzenia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych wiele nieruchomości przeszło na własność miasta. Tak też stało się z halą.