Spór o archiwalia dzisiaj stanowiące 8 procent zbioru Archiwum Głównego Akt Dawnych rozpoczął się w 1999 roku. Na pierwszy wyrok przyszło czekać jednak niemal dekadę. Dopiero w 2008 r. sąd okręgowy wydał wyrok, w którym stwierdził, że roszczenia rodziny się przedawniły, bo już w czasach PRL mogła ona wystąpić o zwrot swojej własności.

Braniccy się odwołali, głównie dlatego, że uważają, iż ich familia w okresie Polski Ludowej była inwigilowana i nie miała możliwości dopominania się o swoje. Poza tym orzeczenie sądu pierwszej instancji rodzi patową sytuację, w której nie kwestionuje się własności Branickch w stosunku do archiwów, lecz jednocześnie nie można im ich zwrócić.

Sąd dał stronom miesiąc na rozpoczęcie negocjacji. Dzisiejsze wydarzenie jest o tyle istotne, że może rzutować na pozostałe roszczenia Branickich. Rodzina walczy bowiem także o odzyskanie pozostałej części rzeczy niegdyś stanowiących wyposażenie ich pałacu. Tam jednak pozwanym nie są Archiwa Państwowe lecz Muzeum w Wilanowie.