Dziennikarz "FAZ" Andreas Kilb zaznaczył, że rada fundacji berlińskiego Centrum Dokumentacji "Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie" wybrała Borchersa jednomyślnie. 46-letni historyk obecnie pełni funkcję zastępcy dyrektora ośrodka dokumentacji pracy przymusowej w III Rzeszy w Berlinie-Schoeneweide. Tematem jego doktoratu była praca przymusowa Polaków. Borchers jest także współautorem książki "Wojna na Kaszubach. Pamięć polskich i niemieckich świadków".

Długa polityczna przepychanka

"Pozornie bezproblemową nominację poprzedziła długa polityczna przepychanka" – pisze "FAZ". Początkiem sporów była podjęta w ubiegłym roku decyzja o podporządkowaniu wszystkich instytucji związanych z historią niemieckich wysiedleńców ministerstwu spraw wewnętrznych. Walczyła o to licząca 60 osób "Grupa ds. Wypędzonych, Wysiedlonych oraz Mniejszości Niemieckich" w klubie parlamentarnym CDU/CSU. Na jesieni członkowie tej grupy, wspólnie z członkami Związku Wypędzonych, przeforsowali w radzie fundacji decyzję o nieprzedłużeniu umowy z dotychczasową dyrektorką Centrum Dokumentacji Gundelą Bavendamm.

Reklama

Związek Wypędzonych od dawna krytykował Bavendamm, zarzucając jej brak empatii dla cierpienia wysiedleńców. Przedmiotem krytyki była także wystawa jej autorstwa. Zdaniem ziomkostw twórcy wystawy zbyt mocno akcentowali związki pomiędzy niemieckimi zbrodniami wojennymi i deportacjami narodów podbitych, a wysiedleniami Niemców pod koniec II wojny światowej.

Reklama

Komentator "FAZ" przypomniał, że jednym z kandydatów na stanowisko dyrektora Centrum Dokumentacji był Sven Oole, dyrektor wykonawczy Grupy ds. Wypędzonych, Przesiedleńców i Mniejszości Niemieckich w klubie parlamentarnym CDU/CSU w Bundestagu.

Interwencja kanclerza Friedricha Merza

Jak zaznaczył Kilb, Oole miał w przeddzień wyborów, po interwencji kanclerza Friedricha Merza, zrezygnować z kandydowania. Merz był zaniepokojony perspektywą pogorszenia relacji polsko-niemieckich, a jego zaangażowanie pozwoliło uniknąć konfliktu.

Zdaniem "FAZ" osiągnięty kompromis może jednak oznaczać jedynie "odłożenie w czasie" istniejących problemów, które były przyczyną sporu. "Borchers nie przejmuje spokojnego muzealnego tankowca, lecz statek podczas sztormu" – pisze w konkluzji Kilb w "FAZ".

"Der Spiegel" pisze, że Merz pochodzi z rodziny wypędzonych i jest zwolennikiem zmiany wystawy w Centrum Dokumentacji. Jego ojciec – 102-letni Joachim Merz pochodzi z okolic Wrocławia. Pamięć o przymusowo wysiedlonych jest dla kanclerza "sprawą osobistą". W kampanii przed wyborami w 20025 r. Merz obiecał wypędzonym oraz ich potomkom wsparcie i zmianę wystawy.

Uniknięcie pogorszenia relacji z Polską

Równocześnie kanclerz chciał uniknąć pogorszenia relacji z Polską. W urzędzie kanclerskim odnotowano głos polskiego historyka Piotra Madajczyka, który kilka tygodni temu na łamach dziennika "Rzeczpospolita" ostrzegł przed negatywnymi skutkami zmiany na stanowisku dyrektora. Według "Spiegla" Merz na spotkaniu z posłami CDU/CSU apelował o to, aby nie szkodzić relacjom z Polską. Uczestnicy spotkania uważają, że kanclerzowi chodziło o rezygnację Oole, chociaż nie wymienił go z nazwiska.