Sąd Najwyższy zdecydował, że były opozycjonista z czasów PRL Krzysztof Wyszkowski nie musi przepraszać Lecha Wałęsy za nazwanie go tajnym współpracownikiem SB. O to, czy ten wyrok kończy sprawę zapytano w czwartek po południu w Radiu Gdańsk dyrektora Wojskowego Biura Historycznego (WBH) prof. Sławomira Cenckiewicza.
Cenckiewicz: Ten wyrok nie kończy sprawy
- powiedział Cenckiewicz. - dodał.
Dyrektor WBH ocenił, że "w świetle materiałów, które dzisiaj posiadamy, taka skarga uchylająca ten nieprawdziwy w treści i przekazie wyrok z sierpnia 2000 r., że Wałęsa nie był agentem SB, wydaje się czymś oczywistym". - wyjaśnił.
- mówił. "Jeśli chodzi o dobór świadków, przypomnę, żyje do dzisiaj kapitan Edward Graczyk, który był pierwszym oficerem, który zwerbował Wałęsę" - dodał Cenckiewicz.
Dyrektor WBH przypomniał, że w 2000 r. "sąd ustalił, że Graczyk nie żyje, przez co fundamentalny świadek dla całego procesu lustracyjnego Wałęsy został pominięty". "Nawet dla mnie, jako współautora książki +SB a Lech Wałęsa+, było to zaskoczeniem. Uważałem, że w takich sprawach sąd nie może się pomylić, a jak się okazało, w sprawie Wałęsy nic nie jest pewne" - zauważył historyk.
Cenckiewicz o sprawie Wałęsy: Jeden wielki spisek
- mówił.
- ocenił dyrektor WBH.
Zaznaczył, że "historykowi nawet trudno, przelewając na papier, unaocznić opinii publicznej, jak to wyglądało" - ocenił prof. Cenckiewicz.