Dziennik Gazeta Prawana logo

Katastrofa promu "Estonia". Mogło dojść do eksplozji

27 września 2021, 18:59
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
wrak morze
<p>wrak morze</p>/ShutterStock
Film nakręcony latem tego roku podczas oficjalnych oględzin spoczywającego na dnie Bałtyku wraku promu "Estonia" pokazuje poważne uszkodzenia kadłuba. Deformacje mogą wskazywać na eksplozję - podała w poniedziałek rozgłośnia Szwedzkie Radio (SR).

Statek zatonął w pobliżu fińskiej wyspy Uto w nocy z 27 na 28 września 1994 roku, pochłaniając 852 ofiary. Wśród nich najwięcej było obywateli szwedzkich - 501. Jest to jedna z największych katastrof na Bałtyku w XX wieku.

Doszło do eksplozji?

Szwedzkie Radio opublikowało w poniedziałek w internecie zdjęcia wysokiej rozdzielczości, na których widać wygięte na zewnątrz fragmenty konstrukcji stalowej kadłuba. Według naukowców, na których powołuje się SR, świadczy to o "poważnej deformacji" oraz "sile z zewnątrz". Eksperci twierdzą, że czarna obwódka może świadczyć o eksplozji pirotechnicznej, alternatywnie są śladem środowiska beztlenowego na dnie morza - wymaga to badań.

Nakręconego na zlecenie Szwedzkiej Komisji ds. Badań Wypadków (SHK) filmu nie chciał komentować przedstawiciel tej instytucji Jonas Baeckstrand.  - stwierdził. Materiał zdjęciowy ma zostać jesienią oficjalnie opublikowany po usunięciu widocznych na nim szczątków ofiar.

Na początku lipca Szwedzka Komisja ds. Badania Wypadków wraz ze swoimi odpowiednikami z Estonii oraz Finlandii prowadziła na Bałtyku oględziny wraku. Zebrane dane mają pomóc w stworzeniu obrazu 3D statku i są analizowane przez naukowców z Uniwersytetu Sztokholmskiego.

Aby można było nurkować przy "Estonii", konieczna była zmiana przepisów. W 1995 roku Szwecja, Finlandia i Estonia uchwaliły międzynarodowe prawo zabraniające nurkowania w pobliżu wraku, aby przeciwdziałać jego penetracji i naruszaniu "zbiorowej mogiły". Obecnie grozi za to grzywna oraz do dwóch lat więzienia. Nowelizacja, dopuszczająca działania ekspertów, weszła w życie 1 lipca.

Prace międzynarodowej komisji zostały wznowione w związku z wyemitowanym pod koniec września ubiegłego roku przez platformę Discovery filmem dokumentalnym "Estonia - katastrofa na morzu". Ujawniono w nim istnienie nieznanej wcześniej dziury w kadłubie statku.

Z oficjalnego raportu końcowego z 1997 roku, który opracowali eksperci trzech krajów, wynika, że przyczyną zatonięcia promu było oderwanie się furty dziobowej, w następstwie czego woda przedostała się na pokład samochodowy. W oficjalnym dokumencie nie ma mowy o dziurze w kadłubie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj