Bycie promoskiewskim politykiem w Polsce to ciężki kawałek chleba. Taka osoba zwykle kończy porzucona przez Rosję, a rodacy mają ją za wartego szubienicy zdrajcę.
Nawet przed najazdem Rosji na Ukrainę grono polskich polityków, którzy szukali bliższych relacji z Kremlem, było nieliczne. Niezależnie jak intensywnie Władimir Putin kreował się na obrońcę chrześcijaństwa i konserwatywnych wartości, to jego pozą zauroczeni byli nieliczni. Pamięć o ostatnich 300 latach, gdy Polska bywała ofiarą rosyjskiego, a następnie sowieckiego imperializmu, gwarantuje bowiem głęboką nieufność.
CZYTAJ WIĘCEJ W ELEKTRONICZNYM WYDANIU MAGAZYNU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zobacz
|