O tym, że telewizja ma problemy z dostawami prądu, informowała na jej antenie Joanna Lichocka, pisał o tym również na Twitterze związany ze stacją Cezary Gmyz. Dziennikarz stwierdził, że zasilanie w siedzibie telewizji mieszczącej się przy ulicy Farbiarskiej w Warszawie padło w dziwnych okolicznościach.

Telewizja była zmuszona przełączyć się na agregaty prądotwórcze.

Tymczasem sprawa wydaje się dość banalna. Była to sytuacja losowa, całkowicie niezależna od nas. Na budowie przy ulicy Puławskiej uszkodzone zostały dwa nasze kable - wyjaśnia Aleksandra Smolarska z RWE Polska. Dodaje, że dostawy prądu zostały wznowione w ciągu godziny. Zapewnia, że wszelkie posądzenia o prowokację ze strony firmy są "nieprawdziwe i krzywdzące".