-Jeśli chodzi o naruszenie zasad etyki w mediach głównego nurtu: prasy, radia, telewizji i uznanych portali internetowych, to wiele skarg dotyczy tego, co zwykło się ostatnio nazywać językiem nienawiści, a równocześnie wielu autorów skarg takim językiem się posługuje. Politycy i partie polityczne oczekują od REM potępienia dziennikarzy, którzy - ich, nie zawsze trafnym, zdaniem - posługują się nim, zwłaszcza w telewizjach. Niektórzy indywidualni autorzy traktują skargę do REM jako okazję do prezentacji własnego stanowiska w kwestiach politycznych i potępienia dziennikarza, w którym chcą widzieć oponenta - czytamy w raporcie Rady Etyki Mediów.

Reklama

Coraz więcej skarg wpływających do REM dotyczy jednak nie tradycyjnych mediów, ale internetu. Jak tłumaczy w rozmowie z wiertualnemedia.pl szef REM, Ryszard Bańkowicz to w sieci najczęściej dochodzi do niewybrednych ataków personalnych, epatowania sensacją i krwią, seksem, zbrodnią.

W raporcie napisano także, że w skargach znacznie ostrzej niż do tej pory odzwierciedlają się głębokie podziały polityczne, uznanie okazywane tylko własnym prawdom i przypisywanie nikczemnych intencji temu, kogo autor skargi uważa za głosiciela innych, rzekomych, jak uważa, prawd, w kwestii smoleńskiej, ale i w wielu innych kwestiach.

REM w raporcie zwraca także uwagę na trudną sytuację w mediach lokalnych. Mówi o tym, że rzadko spełniają one rolę „czwartej władzy”, bo albo ich byt zależy od ogłoszeń zlecanych przez miejscową administrację, więc nie patrzą jej na ręce, albo zdobywają odbiorców sensacyjnością i drastycznością relacji lub napastliwością wobec swoich ofiar.

Łączna liczba skarg przekroczyła 800, jednak wielokrotnie zdarzało się, że duża liczba skarg dotyczyła jednego tematu - przykładowo, tylko w sprawie obecności Nergala wśród jurorów programu muzycznego TVP2 „The Voice of Poland” REM otrzymała ponad 400 skarg.