"Newsweek" sprawdzał, kto może być autorem zdjęcia uśmiechniętego premiera Donalda Tuska stojącego na wprost Władimira Putina. Wedle informacji "W Sieci" zdjęcie miało być zrobione 10 kwietnia 2010 r.

Tygodnik Tomasza Lisa sprawdzał wszystkich fotoreporterów obecnych tego dnia na miejscu katastrofy. Ze śledztwa wynikało, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż autorem zdjęcia jest były fotograf Donalda Tuska, Grzegorz Rogiński.

Gdy w 2012 r. Rogiński zostaje zwolniony z KPRM tuż przed osiągnięciem przedemerytalnego wieku ochronnego, robi się o nim głośno. Koledzy z branży komentują wtedy na forum: 'Całe szczęście, że Grzesiek Rogiński ma archiwum, które tworzył przez lata i którego nikt mu nie zabrał. Poradzi sobie'  - pisze "Newsweek.

Rogiński opublikował na Facebooku oświadczenie w tej sprawie. Pracę w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów zakończyłem 1 lutego 2012 roku. Z tym dniem pozostawiłem całe moje archiwum w Kancelarii. Od czasu zakończenia pracy nie mam dostępu do tego archiwum; wszystkie prawa do zdjęć posiadał i posiada mój były pracodawca. Z opisywaną przez tygodnik "Newsweek" sprawą nie mam żadnych związków. Nie wiem, czy zdjęcie pochodzi ze zbiorów KPRM. Nie mam też żadnej wiedzy, kto i w jakich okolicznościach je wykonał oraz przekazał redakcji tygodnika "wSieci" " - podaje Rogiński.

I dodaje: Fakt, iż byłem jednym z wielu fotografów obecnych na miejscu katastrofy w Smoleńsku, nie daje podstaw do publicznych sugestii czy oskarżeń o stosowanie przeze mnie nieetycznych zachowań oraz angażowanie się w walkę polityczną - pisze w oświadczeniu cytowanym przez gazeta.pl.