Nie będzie darmowych szczepień przeciwko wirusowi HPV, który powoduje raka szyjki macicy - mówi twardo Ministerstwo Zdrowia. Podobnie jak nie będzie darmowych znieczuleń dla rodzących Polek. Bo - jak argumentuje resort - którzy mogliby je wykonywać.
Bardzo racjonalne - wydawałoby się - argumenty. Ale o ileż bardziej racjonalne wydają się Stadium, które przyjeżdżają do Polski oglądać zagraniczni studenci medycyny, bo w ich własnym kraju już dawno nie występuje. I o ileż bardziej przekonujące są proste wyliczenia, z których wynika, że
Zrozumieli te argumenty samorządowcy, którzy z własnej kasy wysupłali niemałe sumy na szczepienia nastolatek. Zrozumieli też dyrektorzy szpitali, którzy nie oglądając się na urzędników, dają znieczulenie wszystkim kobietom, które sobie tego zażyczą. A co gorsza, podaje bałamutne argumenty, które mają tłumaczyć, dlaczego odmawia wyłożenia pieniędzy na tak fundamentalne sprawy jak szczepienia przeciwko jednemu z najgroźniejszych odmian raka i zapobieganie straszliwemu bólowi w czasie porodu.
Z pewnością nie rozumieją ich matki 13-letnich dziewczynek ani kobiety krzyczące z bólu na sali porodowej.