Trudno racjonalnie skomentować takie słowa. Spotkałam się już z wieloma rzeczami na tym świecie, ale to nie mieści się w głowie. To bardzo przykre, że dezawuuje się urząd prezydenta Rzeczypospolitej. Nie wiem, czy traktować to jako brak kultury, brak wychowania czy przejaw buty, czy myśleć o tym, że ten człowiek nie był w pełni świadomy, gdy wypowiadał te słowa. Alekażdy normalny człowiek zastanowiłby się, zanim powiedziałby coś takiego.

To oczywiste, że mamy przeciwników politycznych, ale nawet przejawy antypatii można formułować w sposób zgodny z kanonami kultury. A te wynosi się z domu. Ta sprawa jest tym bardziej przykra, że mówimy o ludziach pracujących w mediach. Oni mają wpływ na młodych ludzi. Nie chce mi się wierzyć, że mogą być tacy ludzie jak Michał Figurski. Być może podchodzę do tego w sposób zbyt naiwny i idealistyczny, ale naprawdę nie chce mi się wierzyć, że można tak postępować.

Wiedzieliśmy, że będzie to temat do powszechnej dyskusji. Szkoda, bo są ważniejsze. Jest kryzys, ludzie tracą pracę, sześciolatki wpychane są do nieprzygotowanych szkół. Gdy zobaczyłam słowa Figurskiego, to pomyślałam, że świat staje na głowie. Może czas zabrać torebkę, spakować się, pojechać do domu i dać sobie święty spokój z tym wszystkim.

Widziałam reakcję wielu posłów, nie tylko z klubu PiS. Wszyscy zastanawiali się, dokąd my wszyscy zmierzamy. Kadencje mijają, prezydenci się zmieniają, a urząd pozostaje. Ktoś, kto teraz myśli, że wykreuje w ten sposób kogoś innego, może się gorzko rozczarować. Bo mogą znaleźć się jacyś młodzi ludzie patrzący na dzisiejszy przykład, którzy w przyszłości zaczną kopać każdego następnego prezydenta. To obróci się przeciw wszystkim.