Sytuacja w Instytucie Pamięci Narodowej jest dramatyczna. Przede wszystkim dlatego, że IPN przestał być obiektywną, historyczną instytucją państwową. Mało kto też dziś pamięta, że jest to organ władzy publicznej. Wniosek o odwołanie prezesa Instytutu był koniecznością. Bo IPN stał się miejscem, w którym ludzie związani z Januszem Kurtyką realizują swoje chore fobie.

Reklama

Trzeba podkreślić, że IPN nie opisuje historii prawdziwej. Tworzy alternatywną rzeczywistość, która nigdy nie miała miejsca. Oprócz tego prezes Kurtyka popełnia czyny zabronione w cywilizowanym, demokratycznym kraju. Oznajmia publicznie, że Aleksander Kwaśniewski był TW "Alkiem". Robi to mimo, że sąd lustracyjny w 2000 r. orzekł inaczej. Jeśli zatem prezes IPN ma jakiekolwiek dowody w tej sprawie, to powinien wystąpić ze stosownym wnioskiem o rozpoczęcie postępowania sądowego. Nie robiąc tego, popełnia przestępstwo.

Dokładnie tak samo jest w przypadku Lecha Wałęsy. Jeżeli Kurtyka zna jakieś nieznane fakty z życia innego, byłego prezydenta, powinien jak najszybciej przekazać je stosownym instytucjom.

Nie można dopuszczać do sytuacji, w której szefem IPN- u jest osoba łamiąca prawo. Przed takimi ludźmi musimy po prostu skutecznie się bronić.