Jestem przeciwko likwidacji IPN. To pomysł, który zrodził się w gorących głowach. Instytut jest Polsce potrzebny. Ale wdepnęliśmy w bagno. I jeśli za chwilę nie zatrzymamy procesu szkalującego wszystko i wszystkich, to za chwilę ktoś wyskoczy z pomysłem napisania książki o tym, że wolność i demokrację w Polsce wywalczyli esbecy.

Reklama

Nie uważam, żeby prezes IPN był chory psychicznie. Ale rozumiem emocje Wojciecha Olejniczaka, bo Janusz Kurtyka sam prowokuje do ostrych ocen. Sąd lustracyjny oczyścił z podejrzeń byłego prezydenta, Aleksandra Kwaśniewskiego. Mimo to prezes IPN stawia się ponad prawem i mówi swoje.

W najbliższej przyszłości trzeba będzie zastanowić się nad zmianą ustawy o IPN po to, by precyzyjniej określić jego kompetencje. Pamiętam, że zajadle krytykowano poprzednie rozwiązania, czyli sąd lustracyjny z rzecznikiem interesu publicznego. Ale mimo wszystko były to procedury cywilizowane. Dziś mamy szaleństwo, które będzie cholernie ciężko zatrzymać. Chociażby dlatego, że czekają nas w najbliższym czasie kolejne wybory.

NIe boję się IPN. Byłem zarejestrowany jako kandydat na TW. W IPN jest potwierdzenie, że złożyłem zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne. Dwaj moi koledzy, którzy zostali zarejestrowani jako TW, też zostali dzięki autolustracji oczyszczeni. Nie trzeba bać się przeszłości. Przerażające jest to, że ludzie "Solidarności" żrą się między sobą, a prawdziwi esbecy śmieją się tak, aż bolą ich brzuchy.