Używając oczywiście języka, jakim wicemarszałek Sejmu chłostał dziś swoich oponentów. Jedno jest pewne: pan Niesiołowski jest w dobrej formie.

Reklama

"Nie chcę zrobić zamachu na Kaczyńskich - chcę, by przegrali wybory i skończyli tak jak Ikonowicz, Moczulski, Słomka, Nowina-Konopczyna, czy Janowski" - deklaruje w porannej rozmowie w Radiu TOK FM marszałek Stefan Niesiołowski. Kilka minut rozmowy wystarczyło, by ostro zaatakował i obraził kilkanaście osób.

Przed kilkoma tygodniami Niesiołowski tłumaczył, że używa ostrego języka, bo taki jest i gdyby tego nie robił, to ktoś mógłby pomyśleć, że coś jest z nim nie tak, zachorował, lub coś mu się stało. Nie ma obaw, Niesiołowski jest zdrowy i w dobrej formie. "Ikonowicz, Moczulski, Słomka, Korwin-Mikke, Nowina-Konopczyna czy Janowski" - to w jego ustach obelga i synonim politycznej klapy, jaką życzy liderowi PiS i "temu drugiemu", a więc prezydentowi. Jarosław bardziej mu zaszedł za skórę, bo to "człowiek szkodliwy" i "żyjący na marginesie demokracji", "nic innego nie umie robić albo kogoś oszukać, albo okłamać, albo komuś grozić", jest po prostu "chory z nienawiści", "niezwykle zakompleksiony", "przegrany", i jedyne co robi to się "awanturuje".

W rozmowie z Marcinem Graczykiem wicemarszałek sejmu z nadania Platformy Obywatelskiej podkreśla, że dziś w polskiej polityce najczęściej się wrzeszczy - "wrzeszczała" "Solidarność", "wrzeszczeli" związkowcy, "wrzeszczy Kaczyński jeżdżąc po kraju", "wrzeszczeli dwaj panowie na G.", a więc Guzikiewicz i Gałęzowski ze Stoczni Gdańskiej, którzy się "awanturują" i ... "wrzeszczą". Generalnie: "chamstwo", "prostactwo", "kompromitacja", "chamstwo niebywałe", "bezmiar prostactwa", "brednie Rokity" i na dokładkę "chamstwo i prostactwo". "Solidarność" to bojówka. Guzikiewicz i Gałęzowski, a więc "dwóch panów na G." "powinno się dla nich powołać komisję lekarską, by ich zbadać". Libertas to "ugrupowanie wrogie wobec Polski", "promoskiewiskie", "antyeuropejskie", "szkodliwe".

Obelgi ominęły na razie Wałęsę, ale jak tak dalej pójdzie to pewne jest, że i jemu się dostanie. Na razie dostaje łagodne marszałkowskie diagnozy, że "nigdy nie był do końca obliczalny", a właściwie to jest "nieobliczalny", i jeśli wystartuje w wyścigu prezydenckim to "dostanie w wyborach pewnie 1 proc". Dlatego póki co oberwały za niego: "różne Zyzaki, Macierewicze, Rydzyki, Kaczyńscy" - a więc oponenci Wałęsy, który - tu kolejny sygnał ostrzegawczy, teraz zachowuje się jak: "Rydzyk Macierewicz i "tych dwóch Nowaków".

Według wyjaśnień marszałka - "ten pierwszy to Robert Nowak, a ten drugi z Krakowa to nawet nie wiem jak ma na imię". Seans nienawiści zakończony, ciosy rozdane.