Z bardzo prostego powodu. Mój ojciec nie żyje od lat czterech.
Nie. Może kiedyś pokażę pewien papierek, bo bardzo ważna instytucja interesowała się przeszłością mojego ojca. Ale nic tam nie znalazła. Ojciec miał piękną przeszłość. Był kawalerem
Virtuti Militri, powstańcem. Nigdy w życiu nie poszedł na żadne kompromisy z systemem. Był inżynierem, wykładał na politechnice w późniejszej fazie życia. Zajmował się wynalazczością w
dziedzinie ciepłownictwa, bo od tego był specjalistą.
Mieszkał ze mną i mamą, mieszkanie było ich współwłasnością. Rozchorował się. Był to kolejny dowód na to, że nie należy palić papierosów -
szczególnie dużo, a ojciec palił przez całe życie od 39. roku. Był po osiemdziesiątce i choroba, która bardzo często zabija palaczy, go dopadła.
A mama dzięki Bogu Najwyższemu żyje i mogę powiedzieć, że jej stan powoli się poprawia. Ale rzeczywiście bardzo ciężko chorowała. Niestety, w niemałej mierze też przez ten dym. Sama
niewiele paliła, ale ten, kto jest w domu cierpi na chorobę, która wywołana jest dymem papierosów.
Nie, nie poprę. Uważam, że ludzie są wolni i do pewnego stopnia nie można im ograniczać tej wolności. Co innego narkotyki, które potwornie niszczą w bardzo krótkim czasie. Co innego
alkohol, który też zniszczy. A co innego papierosy, które przedwcześnie wysłały ludzi na drugi świat. Mój ojciec był z natury człowiekiem niebywale zdrowym. Nigdy nie chorował. Ale pewnie
gdyby nie papierosy, to by żył i przekroczyłby 90.
p
Już jutro w DZIENNIKU zapis PYTAJNIKA DZIENNIKA z