Dziennik Gazeta Prawana logo

"Trzeba skończyć z uczniowską anarchią"

12 października 2007, 14:01
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
"W wielu rodzinach dzieci nie są uczone szacunku do rodziców, a potem ta postawa przenosi się dalej. Dobra szkoła jest w stanie uzupełnić braki wychowania, jednak wszystko zależy od nauczyciela" - mówi DZIENNIKOWI Edgar W. Jenkins, ekspert ds. wychowania.
TOMASZ POMPOWSKI: Samobójcza śmierć dręczonej w polskim gimnazjum uczennicy to tragedia, która ma swoje odpowiedniki także w szkołach amerykańskich czy brytyjskich. Czy oznacza to, że dotychczasowy bardzo liberalny model oświaty kompletnie się skompromitował? Czy lekarstwem są „szkoły za kratą?
EDGAR W. JENKINS:
Świadomość kompletnego kryzysu dotychczasowego modelu jest dziś w Anglii czy Ameryce bardzo widoczna. Dyskusja o wychowaniu, o kryzysie szkoły to właściwie najważniejsza z naszych dyskusji „ustrojowych. Politycy i najwybitniejsi intelektualiści zastanawiają się, dlaczego nie mamy mężów stanu, takich jak Abraham Lincoln, Winston Churchill czy zmarły niedawno Jan Paweł II. Tylko ludzie tego formatu zaproponowaliby nowy model wychowania młodzieży, która jakby zupełnie wymknęła się procesowi cywilizacyjnemu.

Czy rzeczywiście za ten kryzys odpowiada wyłącznie szkoła?
Oczywiście, że nie, ale brak pomysłu na efektywny system edykacji jest najbardziej widocznym znakiem nadchodzącej katastrofy. Oczywiście pojawiają się jakieś odpowiedzi, propozycje. Obecnie w Wielkiej Brytanii ponownie ścierają się poglądy tych ludzi, którzy chcieliby powrotu do modelu nakazowego, którzy domagają się nauczyciela jako ostatecznego autorytetu, ze zwolennikami partnerstwa w szkole, gdzie ucznia będzie się ośmielało do współodpowiedzialności.

Czy modele nakazowy i partnerski dadzą się w ogóle pogodzić?
Na początku trzeba wyraźnie sformułować podstawowe, nienaruszalne cele edukacji. Z nich wynikną zasady, które nie będą kontestowane przez obydwa obozy ideologiczne czy też teoretyczne.

Jakie to zasady?
Po pierwsze musimy się zgodzić, że to nauczyciel jest ekspertem, ostatecznym autorytetem. To on ponosi odpowiedzialność za klasę zarówno za dzieci jako grupę, jak i za poszczególne osoby. I nie może pozbyć się tej odpowiedzialności. Nauczyciele powinni mieć oparcie w szkole, czyli w ciele pedagogicznym. Wszystkie problemy pedagogiczne nauczyciel powinien rozwizywać przy wsparciu szkoły. Na tym polega tradycyjny model i do takiego modelu wraca się właśnie u nas. Tyle że odbudowa autorytetu nauczyciela natrafia na opór.

Dlaczego?
W Wielkiej Brytanii wykładowca akademicki jeszcze dzisiaj nie może powiedzieć do studenta: „Zrób tak, bo ja ci każę. Młodzi ludzie w ogóle nie zareagują na takie polecenie. Jeszcze kilka lat temu dotyczyło to także młodzieży szkolnej.

Co się takiego wydarzyło, że przynajmniej w szkole nastąpiła zmiana?
Uświadomiono sobie, że za daleko poszło przyzwolenie dla uczniów na krytykowanie nauczyciela. Przez pewien okres nastąpiła krótka fascynacja modelem, który polegał na swobodnej krytyce wychowawcy przez uczniów. Okazał si, że to pomysł nietrafiony. Nie było jasno określonych kryteriów, pojawiały się nadużycia. Dzieci manipulowały nauczycielem, donosząc na niego do dyrektora. Często były to fałszywe informacje. Źle podjęto kwestię oceny nauczyciela przez uczniów. Dlatego teraz przyjęto inne zasady.
Odpowiedzialni za edukację zrozumieli, że zgoda na wyrażanie przez uczniów nieukierunkowanej krytyki i przyzwolenie na absolutną wolność przynosi niepożądane skutki. Sprawdzian odgrywa elementarną rolę w systemie edukacyjnym, trzeba jednak zrozumieć jego sens. W Wielkiej Brytanii mamy system sprawdzania uczniów i kontroli nauczycieli. Uczniowie są sprawdzani w wieku 7, 11, 14 i 16 lat. W szkołach, to znaczy wśród nauczycieli, przeprowadzane są kontrole. Komisje przygotowują raporty na ich temat. Oceniane są też poszczególne szkoły. A kryteria oceny przygotowują emerytowani, doświadczeni, najlepsi nauczyciele. W systemie akademickim USA stosowany jest system oceny wykładowców. Jest on jednak coraz lepiej chroniony przed zasadą „uczniowie wolą niewymagających nauczycieli, czyli przed uczniowską anarchią.

Jak zatem uniknąć uczniowskiej anarchii?
Studenci otrzymują kwestionariusze z konkretnymi pytaniami. Odpowiadają anonimowo na szczegółowe pytania o punktualność, przygotowanie i dokładność. Nie ma tu miejsca na swobodne wyrażanie czyjejś opinii na temat wykładowcy. To kolejny element tradycyjnego systemu. Także uczniowie nie mają już w brytyjskich szkołach prawa do swobodnej krytyki nauczyciela.

Dlaczego?
Najbardziej niebezpieczny dla społeczeństwa jako całości jest upadek autorytetu nauczyciela. I najtrudniej jest go odbudować. Zachód się teraz boleśnie o tym przekonuje.
Zauważono, że to wstęp do całkowitego odrzucenia autorytetu wychowawcy. A stąd już niedaleko do utraty szacunku wobec człowieka. Zaszły niestety takie zmiany, które doprowadziły do tego, że zastanawiano się nawet nad wprowadzeniem policji do szkół. Powstały filmy ostrzegające, że szkoła przyszłości to pozwalające sobie na wszystko dzieci, którym broń przed wejściem do szkoły odbierają służby porządkowe. Powiedziałbym, że dzięki absurdalnemu sposobowi myślenia o szkole byliśmy już niedaleko od takiej rzeczywistości.

Czy ten zwrot w kierunku odbudowy autorytetu nauczyciela jest trwały? Czy nie padnie ofiarą ideologicznej walki pomiędzy lewicą i prawicą?
Także wielu polityków brytyjskiej lewicy porzuciło modne wcześniej teorie samowychowania i nie protestuje przeciw powrotowi do tradycyjnych metod utrzymywania dyscypliny. Następuje zwrot do czasów, gdy podkreślało się, że szkoła musi przede wszystkim kształtować charakter ucznia, a dopiero za tym idzie poszerzanie wiedzy. Szkoła bez ugruntowanych wartości, o których przekonani są przede wszystkim nauczyciele, nie może przetrwać. Mamy problem z szacunkiem do człowieka w ogóle, w całym społeczeństwie. W wielu rodzinach dzieci nie są uczone szacunku do rodziców, a potem ta postawa przenosi się dalej. Dobra szkoła jest w stanie uzupełnić pewne braki wychowania, jednak wszystko zależy od nauczyciela. I tutaj napotykamy na kolejny problem, o który dyskutujemy dziś na Zachodzie: czy nauczyciel ma powołanie. Tylko taki może rzeczywiście uczestniczyć w procesie edukacyjnym. Proszę pamiętać, co powiedział kiedyś jeden ze wzorców edukacyjnych Abrahama Lincolna: „Filozofia klasy szkolnej w jednym pokoleniu stanie się filozofią rządu następnego pokolenia. I w dyskusjach o polityce edukacyjnej na Zachodzie dziś często przypomina się tę mądrość.


Edgar W. Jenkins, jeden z najwybitniejszych światowych teoretyków wychowania. Wykładał na uniwersytecie w Leeds, Edynburgu i Oxfordzie. Jest członkiem zarządu Królewskiego Towarzystwa Edukacyjnego w Londynie. Ekspert UNESCO ds. wychowania. Ostatnio opublikował pracę pt. „Edukacja naukowa, profesjonalizm i zmiana
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj