Dziennik Gazeta Prawana logo

"Nowe amerykańskie marzenie"

12 października 2007, 14:31
Ten tekst przeczytasz w 8 minut
Filarem amerykańskiego marzenia jest silna, dynamiczna klasa średnia. Obietnicę, jaką składa Ameryka, najlepiej streszcza myśl, że jeśli ciężko pracujesz, ciebie i twoje dzieci czeka w tym wspaniałym kraju pomyślny los - pisze w DZIENNIKU senator Hilary Clinton.
Jako Demokraci wiemy, że druga strona nie troszczyła się o Amerykę. Republikanie rujnowali nasz kraj. Poziom dochodów od pięciu lat stoi w miejscu. Republikanie twierdzą, że gospodarka się rozwija z korzyścią dla wszystkich, ale nic nie robili w sprawie kosztów, które zjadają pensje ciężko pracujących Amerykanów.
Demokraci będą dążyli do obniżenia kosztów opieki zdrowotnej i studiowania, do powstrzymania wzrostu cen benzyny, do obcięcia podatków dla klasy średniej i do wprowadzenia mechanizmów nagradzających firmy, które tworzą miejsca pracy w kraju. Nowy demokratyczny Kongres sparafrazuje historyczne hasło kampanii wyborczej Billa Clintona: „Po pierwsze amerykańskie marzenie, głupku!. A skoro najważniejsze jest amerykańskie marzenie, to należy się skupić na amerykańskiej klasie średniej. To ona jest bowiem fundamentem wielkości Ameryki.

W stronę klasy średniej
To klasa średnia jest dziś fundamentem wielkości Ameryki. A wraz z nią, wartości takie jak ciężka praca, uczciwe zasady gry, umowa, według której każdy ma szansę zrealizować swoje marzenie. Za czasów Republikanów politykę, która skupiała się na powiększeniu i wzmocnieniu klasy średniej, zastąpiła polityka, która pomagała mocnym jeszcze bardziej się wzmocnić i bogatym jeszcze bardziej się wzbogacić.
Skutek jest taki, że po raz pierwszy w dziejach Ameryki mieliśmy do czynienia z czteroletnim okresem wzrostu wydajności pracy i jednoczesnego spadku dochodów. Amerykanie zarabiają mniej, a koszty życia dla klasy średniej poszybowały do góry. W ciągu ostatnich pięciu lat koszty studiów wzrosły o 50 proc., opieki zdrowotnej o 73 proc., benzyny o ponad 100 proc. Wzrastające ceny nieruchomości coraz bardziej oddalają ludzi od miejsca pracy. Wielu Amerykanów nie jest już w stanie ciężej pracować, więcej pożyczać, mniej oszczędzać.
Czas na nowy kierunek. Przez pięć lat żyliśmy na kredyt. Nowy program amerykańskiego marzenia przywróci odpowiedzialność fiskalną. Przez pięć lat dochody stały w miejscu. Nasz plan sprawia, że tych, którzy biorą odpowiedzialność za siebie i swoje rodziny, będzie stać na zaspokojenie podstawowych potrzeb, czyli posiadanie domu, opiekę zdrowotną, edukację i zabezpieczenie emerytalne. Przekonaliśmy się, jak to jest mieć republikańską władzę, która stawia klasę średnią na ostatnim miejscu i lekceważy prawdziwe wyzwania, przed którymi stoimy: globalizację, stagnację dochodów, wzrost kosztów energii.

Nowy klimat ekonomiczny
Demokraci mają program, który łagodzi obawy rodzin z klasy średniej i podtrzymuje nadzieje rodzin, które pragną do tej klasy doszlusować. Aby poszerzyć przestrzeń możliwości dla wszystkich, potrzebujemy nowego etosu odpowiedzialności zarówno w sektorze publicznym, jak i prywatnym. Musimy obniżyć deficyt poprzez konkretne działania, zainwestować w długofalowy rozwój gospodarczy oraz poskromić nadużycia w korporacjach, zwracając uwagę na apanaże prezesów i dyrektorów oraz zwiększając ich odpowiedzialność i poprawiając nadzór nad funduszami emerytalnymi i inwestycyjnymi.
Czas na nowy kierunek w ekonomii uwzględniający interesy nie tylko Wall Street, ale również ludzi pracujących i mieszkających przy innych ulicach. Ameryka realizuje swoje najlepsze wartości, kiedy bogacą się wszyscy. Państwo amerykańskie potrzebuje strategii budowy klimatu ekonomicznego, w którym sektor prywatny może tworzyć miejsca pracy, podnosić pensje i zwiększać bogactwo. Aby uwolnić potencjał innowacyjności i przedsiębiorczości, musimy przywrócić odpowiedzialność fiskalną, otworzyć nowe rynki i egzekwować umowy handlowe. Musimy mądrze inwestować w takie dziedziny jak szerokopasmowy internet, badania naukowe (w tym także nad komórkami macierzystymi) i alternatywne źródła energii. Musimy stworzyć coś na kształt Agencji Zaawansowanych Projektów Badawczych (ARPA) powołanej przez Departament Obrony w 1957 r. po wystrzeleniu Sputnika na orbitę przez Sowietów, aby kierowała badaniami nad technologiami energetycznymi. Przy okazji powstaną nowe miejsca pracy i nowe towary eksportowe, tak jak badania ARPA zrodziły mikroprocesor, internet i wiele innych rzeczy.
Prowadząc mądrą politykę energetyczną, możemy stworzyć miliony nowych miejsc pracy, zmniejszyć obciążenia dla kieszeni klasy średniej i stanąć na czele walki ze zmianami klimatycznymi już nie mówiąc o wzmocnieniu naszego bezpieczeństwa narodowego w coraz bardziej niebezpiecznym świecie. Aby Stany Zjednoczone znalazły się w awangardzie nowych energooszczędnych technologii, powinniśmy stworzyć strategiczny fundusz energetyczny, który będzie sponsorował badania nad zastosowaniem etanolu, biodiesla i innych paliw alternatywnych. Powinniśmy wspierać rozwój napędu hybrydowego, ekologicznego diesla i innych oszczędnych napędów.
Od pięciu lat administracja Busha wprowadza ulgi podatkowe dla nielicznych uprzywilejowanych, a jednocześnie zwiększa obciążenia fiskalne klasy średniej. Przed ostatnie siedem lat kongresmani podnieśli sobie pensje o 30 tys. dol., ale płacę minimalną zostawili na tym samym poziomie. Ponieważ argumenty ekonomiczne i apele do sumienia nie poskutkowały, zaproponowałam ustawę, która zamraża uposażenia kongresmanów do czasu, gdy podniosą płacę minimalną. Teraz chciałabym pójść jeszcze dalej: żadnych podwyżek dla Kongresu i egzekutywy, dopóki dochody przeciętnych Amerykanów nie zaczną znowu rosnąć.

Wyrównywanie szans
Najważniejszym dobrem materialnym, które większość Amerykanów będzie w życiu posiadała, jest własny dom. Ale dom to także symbol bezpieczeństwa, rodziny, społeczności, stabilnego życia klasy średniej. Moim zdaniem istnieje kilka metod zwiększenia szans na posiadanie własnego domu. Jeden z nich to poszerzenie zasięgu ulgi podatkowej dla spłacających kredyt hipoteczny. W tej chwili spłatę kredytu odpisuje od podatku połowa właścicieli domów wsparcie finansowe państwa nie dociera do tych, którzy najbardziej go potrzebują, czyli rodzin o dochodach poniżej 50 tys. dol. Uważam to za skandaliczne. Powinniśmy rozwiązać ten problem, dając 10 mln Amerykanów bodziec podatkowy do inwestowania we własny dom.
Musimy również dać każdemu dziecku szansę na awans do klasy średniej i możliwość utożsamienia swego interesu z interesem Ameryki. Dzisiaj szanse na sukces w coraz większym stopniu zależą od tego, czy twoja rodzina posiada zasoby potrzebne do wykorzystania istniejących możliwości. Nie tak było kiedyś w Ameryce. Dlatego proponujemy, aby nasz kraj poszedł za przykładem Wielkiej Brytanii i dawał każdemu z 4 mln dzieci rodzących się co roku w Ameryce bon oszczędnościowy w wysokości 500 dol. jeden w dniu narodzin, drugi po ukończeniu 10 lat. Bony te stanowiłyby bodziec nawet dla słabo zarabiających rodziców, aby więcej inwestowali w przyszłość swego dziecka.
Najbardziej widocznym symbolem amerykańskiego marzenia jest posiadanie domu, natomiast drzwi do klasy średniej otwiera edukacja ponadlicealna. Absolwent college’u zarabia dzisiaj dwa razy więcej niż absolwent szkoły średniej. Dyplom wyższej uczelni daje łączną życiową premię w wysokości miliona dolarów. Dlatego potrzebujemy śmiałej strategii, która sprawi, że do 2015 r. progi amerykańskich wyższych uczelni będzie rocznie opuszczało o milion więcej absolwentów. Należy zatem wprowadzić nową dotację dla stanów, której wysokość będzie uzależniona od liczby studiujących oraz absolwentów college’ów i uniwersytetów w danym stanie. Proponujemy również połączenie wszystkich skomplikowanych ulg podatkowych związanych ze studiami w jeden odpis w wysokości 3 tys. dol. przeznaczonych na czesne oraz ulgę na dokształcanie. W ten sposób za 10 lat ponad połowa młodzieży z każdego rocznika kończyłaby studia, a każdy młody człowiek gotowy pracować na część etatu lub jako wolontariusz mógłby studiować w czteroletnim publicznym college’u prawie za darmo.

Amerykańskie bezpieczeństwo socjalne
Nowy kierunek potrzebny jest także w kwestii bezpiecznej emerytury dla każdego Amerykanina, który chce oszczędzać. Chyba nikt nie marzy o tym, żeby jego starość była finansowym koszmarem. Dziś jednak stagnacja dochodów przy wzroście kosztów utrzymania sprawiła, że rodziny muszą rezygnować z odkładania pieniędzy na emeryturę, aby miały z czego zapłacić bieżące rachunki. Dlatego proponujemy konta Amerykańskie Marzenie każdy pracodawca będzie miał obowiązek tworzyć konta emerytalne dla swoich pracowników. Konto takie będzie można zabrać ze sobą przy zmianie miejsca pracy. Ulgi podatkowe zminimalizują koszty i obciążenia administracyjne dla pracodawców. Z kolei ulga podatkowa od oszczędności, do wysokości 50 proc. składki wpłacanej na konto Amerykańskie Marzenie, pozwoli uzupełnić przyszłą emeryturę.
Amerykańscy obywatele widzą, że wydatki na opiekę zdrowotną zjadają ich nadwyżki w dochodach. Zdarza się, że po prostu nie chodzą do lekarza. Czas objąć ubezpieczeniem zdrowotnym każde dziecko, dać Amerykanom narzędzia, które pozwolą im dokonywać zdrowych wyborów oraz uruchomić narodowy program poszukiwania skutecznych metod leczenia chorób, które uniemożliwiają naszym obywatelom normalne funkcjonowanie i obciążają naszą gospodarkę.
Potrzebny jest nowy etos odpowiedzialności naszych przywódców. Amerykańskie rodziny nie mogą sobie pozwolić na nadmierne wydatki, kreatywną księgowość i wyrzucanie pieniędzy w błoto. Także od polityków mają prawo oczekiwać odpowiedzialności, dyscypliny i uczciwości. Mamy w tej kwestii pewne propozycje. Należy na przykład przywrócić zasadę, że przy wprowadzaniu nowych wydatków lub cięć podatkowych trzeba wskazać źródła ich finansowania. Powinniśmy również w ciągu 10 lat zlikwidować niepotrzebne i marnotrawne subsydia dla korporacji, które pochłaniają 200 mld dol., i zwolnić 100 tys. doradców federalnych. To ambitny program odbudowy amerykańskiego marzenia, ale nie ma w nim nic marzycielskiego. Demokratyczny Kongres zacznie go realizować punkt po punkcie w styczniu 2007 r.
*Hillary Clinton, senator Partii Demokratycznej ze stanu Nowy Jork. W latach 1993 2001 jako żona prezydenta Billa Clintona Pierwsza Dama Ameryki. W Senacie specjalizuje się w kwestiach społecznych. Jest potencjalną kandydatką Demokratów w wyborach prezydenta USA w roku 2008
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj