Dziennik Gazeta Prawana logo

"Nie zniżajmy się do poziomu Pilar Raholi"

13 października 2007, 13:50
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Polsce od dawna przypina się nie w pełni zasłużoną łatkę wrodzonego antysemityzmu. Podłożem do ataku na nas są na ogół stereotypy. Wykorzystywane są one tym chętniej, gdy w Polsce przy władzy znajduje się prawica - mówi "Faktowi" prof. Jan Kieniewicz, historyk i iberysta.
Jakub Biernat: Jak skomentowałby pan atak na Polskę dokonany na łamach "El Pais" przez Pilar Raholę?
Jan Kieniewicz:
Gregorio Maranon, wielki hiszpański humanista, powiedział przed 70 laty: "jako lekarz rozumiem różne choroby, ale to jest monstrum i tego nie rozumiem". Odniósł się w ten sposób do poparcia, jakiego udzielali katoliccy intelektualiści republice hiszpańskiej, z której on, jeden z jej twórców, musiał uchodzić na emigrację. Pasuje to też do radykalizmu prezentowanego przez Pilar Raholę, który coraz częściej pojawia się w hiszpańskiej publicystyce. Wszystko wskazuje na to, że dla autorki wiedza o Polsce i podstawowe fakty nie miały najmniejszego znaczenia.

Może więc tak krytyczny głos wobec naszego kraju wynika z faktu, że to Polacy przyczynili się w znaczącym stopniu do upadku komunizmu w Europie Wschodniej, czego ich lewica nie może nam do dziś wybaczyć, przypinając nam łatkę niemal ludobójców?

Nie jest to może bezpośrednia przyczyna, ale zapewne istnieją pewne psychologiczne podstawy wśród lewicy hiszpańskiej, by tak twierdzić. Polsce od dawna przypina się nie w pełni zasłużoną łatkę wrodzonego antysemityzmu i dlatego powinniśmy się zastanowić, jak z tą czarną legendą walczyć. Podłożem do ataku na nas są na ogół stereotypy. Wykorzystywane są one tym chętniej, gdy w Polsce przy władzy znajduje się prawica.

Hiszpanie też mają problemy z własną historią: wypędzenie Żydów w XV wieku, brak rozliczeń zbrodni obydwu stron podczas wojny domowej w latach trzydziestych...
Ale znaleźli doskonały sposób, żeby wszystkie ataki na siebie traktować jako element antyhiszpańskiej czarnej legendy. Hiszpania przez wieki przedstawiana była jako zacofany i ponury kraj inkwizycji, stosów i spiskujących jezuitów. Hiszpanie starają się dyskredytować tę legendę i przedstawiają ją jako zbiór kłamstw i stereotypów. Czym też w znacznej mierze jest. Po drugie, Hiszpanie z pewną wyniosłością uważają się za lepszych i jest im dość obojętne, co mówi o nich świat.

Jak reagować na takie teksty, jak ten w "El Pais"?
Nie polemizować! Nie zniżać się do poziomu pani Raholi i jej podobnych! Wobec takich stwierdzeń należy zastosować hiszpańską wyniosłość i nie komentować oczywistych kłamstw.

Pilar jest przedstawicielką katalońskich nacjonalistów, którzy łączą narodową retorykę z elementami socjalizmu. Dlaczego to właśnie z tej strony do hiszpańskiej debaty wdzierają się tak radykalne elementy?
To połączenie nacjonalizmu i socjalizmu to pewna aberracja, zważywszy na to, że kiedyś katalońscy narodowcy związani byli raczej z Kościołem. Wybitny myśliciel Juan Donoso Cortez twierdził 150 lat temu mniej więcej tak :"my Hiszpanie jesteśmy skrajni we wszystkim i wszystko doprowadzamy do skrajności" . Pilar Rahola jako katalońska nacjonalistka zapewne nawet nie uważa się za Hiszpankę, ale na pewno przejawia naturalną hiszpańską skłonność do radykalizowania swoich opinii. To, że wypadło na Polskę, wynika w znacznej mierze z jej ignorancji.

Więc kto powinien reagować, skoro my mamy się "nie zniżać"?
Dobrze by było, żeby do oskarżeń, które rzucono na Polskę, odnieśli się sami Hiszpanie. Gdyby ktoś w Polsce napisał podobnie agresywny i kłamliwy tekst o Hiszpanii, czułbym się w obowiązku zaprotestować.

A czy Hiszpanii nie grozi rozpad z powodu rozmaitych radykalizmów, takich, jakie reprezentuje pani Rahola, czy terroryści baskijscy? Przecież siedemdziesiąt lat temu Hiszpania rozpadła się na dwie części...
Podziały wynikają z radykalnego przekonania, że albo Hiszpania będzie taka jak ja chcę - albo niech zginie. Nam, Polakom, trudno w ogóle zrozumieć tak skrajne postawy polityczne, bo ich nigdy nie mieliśmy. Miejmy nadzieję, że Hiszpanom uda się odejść od tego radykalizmu i zachować Hiszpanię jako jedno państwo. Że uda się uniknąć czegoś, co nazywa się bałkanizacją Półwyspu Iberyjskiego. A radykalizm Pilar Raholi wynika także z faktu, że nie musi ona brać odpowiedzialności za słowa - bo używa ich tylko do robienia medialnego show.
Jan Kieniewicz, profesor historii, iberysta, b. ambasador RP w Madrycie
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj