Czy wydarzenie sportowe, nawet tak wielkiej rangi jak mistrzostwa kontynentu w piłce nożnej, może zmienić naród, coś w nim naprawić? - pisze Cezary Michalski, zastępca redaktora naczelnego DZIENNIKA.
Tak. Dowodem na to są choćby ubiegłoroczne piłkarskie mistrzostwa świata w Niemczech. Niemiecka drużyna wcale nie zdobyła mistrzowskiego tytułu. A jednak Niemcy
nauczyli się przez kilka tygodni mistrzostw okazywania legalnego i cywilizowanego patriotyzmu. Dumy narodowej. Nie musiało to wcale przybierać patetycznych form. Było bardziej wspólną zabawą,
niż okazją do wyprężania się na baczność z melancholijnym wyrazem oczu zapatrzonych w przeszłość. Można było zobaczyć radość, że wszystko się udało, że organizacja nie
szwankowała, że uniknięto większych burd. W końcu także własnej drużynie kibicowano bez nerwicy.
Zarówno wtedy, kiedy szła zwycięsko od meczu do meczu, jak też na samym końcu, kiedy grała "zaledwie" o brązowy medal.
Jeszcze mocniej przeżywają mistrzostwa na swoim terenie Anglicy. Nawet jeśli prawie nigdy ich nie wygrywają.
Wierzę, że Mistrzostwa Europy w piłce nożnej, rozgrywane w największych polskich miastach, zmienią Polaków. Pozwolą nam szybciej wyleczyć się z historycznych kompleksów. Z niewiary w siebie, z wymuszonego samoponiżenia. To już się zaczęło, ale trwa powoli.
Jeszcze wczoraj komentarze polskich kibiców w internecie po tym, kiedy już okazało się, że to nie Włochy, ale Polska i Ukraina będą gospodarzami mistrzostw, były więcej niż pomieszane. Kiedy jedni po prostu się cieszyli, wielu innych zapowiadało klęskę. Nie wybudujemy autostrad, nie będzie żadnych stadionów, damy ciała jak zawsze. Bo Polacy nie umieją wygrywać. Szczególnie w najtrudniejszej kompetencji życia codziennego. Pieniądze pewnie rozkradnimy, okazję na rozwój zmarnują kłucący się politycy, a my sami pokażemy się Europie jako cywilizacyjne niedorozwoje.
Tak bywało do tej pory, taki niepokój panuje wśród nas jeszcze dzisiaj. Wielu z nas boi się jeszcze tych mistrzostw, boi się że nie damy rady, że się skompromitujemy. Ten lęk ciągle jeszcze jest silniejszy od dumy. I spreżania się do skoku - bo pięć lat to bardzo mało, nawet jeśli po raz pierwszy w historii ma się kłopot nie z biedą, ale z nadmiarem pieniędzy na inwestycje.
Wierzę, mam nadzieję, że za pięć lat, kiedy na stadionach w Polsce i na Ukrainie rozpoczną się mecze mistrzostw europy w Piłce nożnej, Polacy staną się trochę innym narodem. Przybędzie nam optymizmu. Wiary w siebie. Także będziemy kibicować naszej drużynie bez nerwicy. Wiedząc, że te mistrzostwa na stadionach Polski i Ukrainy, mecze rozgrywane na nowych stadionach w Warszawie, Wrocławiu, Chorzowie - już są naszym sukcesem.
A kiedy mistrzostwa w 2012 się skończą Polska będzie innym krajem.
Zarówno wtedy, kiedy szła zwycięsko od meczu do meczu, jak też na samym końcu, kiedy grała "zaledwie" o brązowy medal.
Jeszcze mocniej przeżywają mistrzostwa na swoim terenie Anglicy. Nawet jeśli prawie nigdy ich nie wygrywają.
Wierzę, że Mistrzostwa Europy w piłce nożnej, rozgrywane w największych polskich miastach, zmienią Polaków. Pozwolą nam szybciej wyleczyć się z historycznych kompleksów. Z niewiary w siebie, z wymuszonego samoponiżenia. To już się zaczęło, ale trwa powoli.
Jeszcze wczoraj komentarze polskich kibiców w internecie po tym, kiedy już okazało się, że to nie Włochy, ale Polska i Ukraina będą gospodarzami mistrzostw, były więcej niż pomieszane. Kiedy jedni po prostu się cieszyli, wielu innych zapowiadało klęskę. Nie wybudujemy autostrad, nie będzie żadnych stadionów, damy ciała jak zawsze. Bo Polacy nie umieją wygrywać. Szczególnie w najtrudniejszej kompetencji życia codziennego. Pieniądze pewnie rozkradnimy, okazję na rozwój zmarnują kłucący się politycy, a my sami pokażemy się Europie jako cywilizacyjne niedorozwoje.
Tak bywało do tej pory, taki niepokój panuje wśród nas jeszcze dzisiaj. Wielu z nas boi się jeszcze tych mistrzostw, boi się że nie damy rady, że się skompromitujemy. Ten lęk ciągle jeszcze jest silniejszy od dumy. I spreżania się do skoku - bo pięć lat to bardzo mało, nawet jeśli po raz pierwszy w historii ma się kłopot nie z biedą, ale z nadmiarem pieniędzy na inwestycje.
Wierzę, mam nadzieję, że za pięć lat, kiedy na stadionach w Polsce i na Ukrainie rozpoczną się mecze mistrzostw europy w Piłce nożnej, Polacy staną się trochę innym narodem. Przybędzie nam optymizmu. Wiary w siebie. Także będziemy kibicować naszej drużynie bez nerwicy. Wiedząc, że te mistrzostwa na stadionach Polski i Ukrainy, mecze rozgrywane na nowych stadionach w Warszawie, Wrocławiu, Chorzowie - już są naszym sukcesem.
A kiedy mistrzostwa w 2012 się skończą Polska będzie innym krajem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|