Dziennik Gazeta Prawana logo

Nauczmy się żyć z Janukowyczem i Ukrainą na jego modłę

Parafianowicz: Kariera jednego sloganu
Nauczmy się żyć z Janukowyczem i Ukrainą na jego modłę. Zresztą, nie mamy innego wyjścia/Inne
Wczorajsze wybory na Ukrainie zostały rozstrzygnięte już 11 miesięcy temu. Właśnie wtedy przyjęto mieszaną ordynację wyborczą, która pracuje na wynik partii władzy.

W proporcjonalnych wyborach dobrze sobie radzi opozycja. W jednomandatowych jej przewagę niweluje obóz Janukowycza. Mniej więcej rok temu rozpoczęło się również nowe rozdanie w opozycji. Główna postać – Julia Tymoszenko – trafiła do kolonii karnej, a jej następcy zaczęli szukać porozumienia z bliskimi władzy oligarchami pokroju Rinata Achmetowa i Andrija Klujewa. Jeśli ktoś chce dziś kwestionować wynik wyborów na Ukrainie, jest w niedoczasie. Jeśli zachodni politycy – podobnie jak przed Euro 2012 – pragną urządzić show z Janukowyczem jako ukraińską wersją Łukaszenki, będą po prostu nieszczerzy.

Owszem, Janukowycz i jego Partia Regionów to nie wykwity jeffersonowskiej demokracji. Są jednak kwintesencją ukraińskiej kultury politycznej, która może nam się nie podobać, ale której nie da się zmienić.

Możemy zżymać się, że Janukowycz prywatyzuje państwo i wtrąca do więzienia kobietę. Możemy przystąpić do chóru obrońców wolności i krytyków porządków nad Dnieprem. Możemy jednak również przestać myśleć o Ukrainie w kategoriach życzeniowych i zaakceptować ją taką, jaka jest. Nad Dnieprem pomarańczowy eksperyment się nie udał. A glebę pod kontrrewolucję zapewnili sami demokraci. Dziś jeden z nich (Wiktor Juszczenko) pozostaje na marginesie polityki, w dodatku marginesie bliższym Partii Regionów. Druga (Tymoszenko) jest za kratkami. Polska, która ma 535 km granicy z Ukrainą, nie ma wielkiego wyboru. Musi uznawać tego, kto rządzi w Kijowie. I pilnować, by demokraci z Zachodu, którzy Ukrainą interesują się co pięć lat – przy okazji wyborów – nie robili z niej na siłę Białorusi. Tak jak kluczowa dla Niemiec jest współpraca z putinowską Rosją, tak dla Polski kluczowe są dobre stosunki z janukowyczowską Ukrainą. Sprawa Tymoszenko i nieudane próby lobbowania za jej zwolnieniem dowiodły, że nie mamy zbyt wielkiego wpływu na elity rządzące. Niezależnie od tego, jak bardzo byśmy pragnęli demokratycznej Ukrainy, ona pozostanie hybrydą, czymś pomiędzy państwem prawa, reżimem autokratycznym a demokracją oligarchiczną. Nauczmy się z tym żyć.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło INFOR
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj