Dziennik Gazeta Prawana logo

"Tęsknota winduje sondaże PiS. Wspólny wróg jest jeden: to cywilizacja światłocienia"

25 listopada 2017, 10:33
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Marsz Niepodlegości 10
Marsz Niepodlegości 10/Agencja Gazeta
Faszyści przebrani w szaty narodowców wołający 11 listopada na ulicach za białą rasą nie tęsknią do czasów Hitlera. Oni chcą powrotu do świata, w których wszystko jest czarne albo białe. Ta sama tęsknota winduje sondaże PiS. Wspólny wróg jest jeden: to cywilizacja światłocienia, gdzie wersji, prawd i poglądów jest wiele.

W minioną niedzielę w Radomsku, moim rodzinnym mieście, brygada Obozu Radykalno-Narodowego zorganizowała demonstrację przeciw imigrantom. Tym razem nie chodziło o przybyszów z Afryki i Bliskiego Wschodu, lecz o Ukraińców. Była to bodaj pierwsza taka manifestacja w kraju. Pięćdziesięciu młodych ludzi, w tym dwie kobiety, przemaszerowało przez centrum, krzycząc: "Młody Polak emigruje, Ukraińców rząd przyjmuje" i "PiS-PO jedno zło". Na koniec pod urzędem miasta odczytali petycję, z której wynikało, że ukraińscy pracownicy są zagrożeniem dla rynku pracy i zaniżają płace. Nastroje były bojowe. Miejscowy przedsiębiorca, który chyba w ramach prowokacji podjechał pod urząd i zakrzyknął, że potrzebuje od zaraz 30 pracowników, musiał się szybko schować w samochodzie, inaczej mógłby skończyć tę spontaniczną rekrutację poobijany.

Z punktu widzenia niewykwalifikowanego pracownika problem taniej ukraińskiej siły roboczej rzeczywiście istnieje, ale nie to jest w tym przykładzie najciekawsze. Wśród owych demonstrantów wielu było takich, którzy zarabiali – bądź wciąż jeszcze zarabiają – w Wielkiej Brytanii czy Irlandii. Nie przystoi stwierdzać, że nie widzą związku między własnymi emigracyjnymi doświadczeniami i podobnymi pracowników ukraińskich, ale ich żądanie było jasne i precyzyjne: niech ktoś coś z tym zrobi. Weźmie się za to, zdecyduje, rozwiąże.

To jest właśnie sedno radykalnych postaw. Przekonanie, że istnieje – i musi istnieć – instancja odwoławcza. To dlatego Prawo i Sprawiedliwość tak dobrze sobie poczyna na scenie, a opozycja grzęźnie w niejasnościach. Na naszych oczach rozgrywa się wielki spór. To nie jest konflikt czysto polityczny, on sięga o wiele głębiej, do postaw, których nasze polityczne poglądy są pochodną. Czy człowiek potrafi sam odróżnić dobro od zła? Czy jest na tyle silny, by znaleźć sens i oparcie w sobie, czy potrzebuje arbitra? PiS odpowiada: w tych rozchwianych czasach, gdy nawet religia nie jest już fundamentem, instancją odwoławczą będzie państwo. Pod warunkiem że będzie nasze. Bo tylko my wiemy, co jest sprawiedliwe, co złe, kto uczciwy, kto zepsuty.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj