Prof. Kik w rozmowie z PAP przypomniał, że liberalną Nowoczesną Ryszard Petru założył w 2015r., w geście odruchu przeciw Platformie Obywatelskiej oraz części elektoratu i działaczy liberalnych. - Drugi raz nie pojawi się taka okazja. Opozycja się cementuje, tzn. tworzy się wspólny blok wokół liberalnej Platformy. Nie bardzo widzę miejsce między blokiem organizowanym przez Platformę Obywatelską, a Prawem i Sprawiedliwością, dla jeszcze jednej partii po pierwsze liberalnej, a po drugie społecznej. (...) Nie ma miejsca dla tego typu inicjatywy - podkreślił politolog.

Reklama

- Popatrzmy także na lidera. Nie można zaprzeczyć, że pan Petru jest człowiekiem bardzo inteligentnym, jest też osobą medialną. Z pewnością jednak brakuje mu talentu politycznego. Natomiast trzeba mieć specjalny talent, żeby zniszczyć własną partię - najpierw ją utworzyć, a potem popełniać tak kardynalne błędy, że partia odrzuca swojego twórcę - powiedział prof. Kik.

- Nie widzę miejsca dla tej inicjatywy także dlatego, że w polityce trzeba być wiarygodnym, a pan Petru wiarygodnym nie jest. Nie widzę też gruntu społecznego, na którym Petru mógłby zasiać swoją partię. Liberałowie będą dążyli do bloku liberalnego, a zwolennicy myśli społecznej będą ciągnęli w stronę Biedronia lub Prawa i Sprawiedliwości. Można powiedzieć, że pan Petru posmakował sobie aktywności politycznej i niezależnie od tego, czy jest syty, czy głodny, chciałby dalej siedzieć przy tym stole politycznym jako ucztujący. Myślę jednak, że epoka jego szans politycznych już się skończyła - dodał.

Prof. Kik pytany o to, co musiałoby się stać, żeby nowy projekt polityczny Petru okazał się sukcesem, odpowiedział, że musiałoby dojść do totalnej kompromitacji PO - "na co się nie zanosi, ponieważ właśnie rękę podaje jej pan Tusk". - Nie będzie kompromitacji, raczej będzie fala wznosząca dla Platformy. Dodatkowo Prawo i Sprawiedliwość musiałoby utracić swoje socjalne skrzydło i musiałoby nie być lewicy, która próbuje się organizować (...) na tych samych fundamentach ideowych, o których mówi pan Petru, mianowicie na socjalliberalnych. Wszystko, co na scenie polskiej będzie zachodziło w tym roku, jest przeciwko inicjatywie pana Petru, nie idzie w stronę realizacji jego oczekiwań - podkreślił.

Zdaniem politologa powstanie partii w żaden sposób nie wpłynie na opozycję. - Może co najwyżej dojść do tego, że pan Petru utworzy swoją partię, a potem włączy ją w wielką koalicję liberalną skupioną wokół Platformy. (...) Jego miejsce jest (...) albo w jakiejś większej kompozycji, w proporcjach, jakie mu przypiszą, a będą to proporcje marginalne, albo w nicości - ocenił prof. Kik.