Dziennik Gazeta Prawana logo

Cohen: Zamach miał zastraszyć Polskę

5 listopada 2007, 23:22
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Amerykanie powinni być wdzięczni polskiemu ambasadorowi generałowi Edwardowi Pietrzykowi za narażanie życia w terrorystycznej krainie gangów, jaką jest Bagdad. Współczujemy rodzinie 29-letniego Bartosza Orzechowskiego, funkcjonariusza BOR-u, który oddał życie za pokój w Iraku - pisze w DZIENNIKU Ariel Cohen, doradca administracji prezydenta USA w sprawach bezpieczeństwa.

Moim zdaniem Polska powinna nagłośnić tę sprawę u swoich amerykańskich sojuszników. Amerykanie muszą wiedzieć o ofiarach, jakie składa naród polski, walcząc u boku USA. Generał Pietrzyk, doświadczony wojskowy, który dowodził wojskami polskimi podczas inwazji w 2003 r., a później został dyplomatą, miał wyjątkowe szczęście, bo zamach na jego życie był doskonale zaplanowany.

To cud, że przeżył. Trzy białe SUV-y, w tym jeden z ambasadorem, opuszczały teren ambasady. Terroryści użyli co najmniej trzech zaawansowanych technicznie urządzeń wybuchowych, które przebiły opancerzenie samochodów generała i jego ochrony.

O tym, że zamach był wymierzony w konkretną osobę, świadczy fakt, że ładunki wybuchły w odstępie ułamka sekundy. Terroryści dobrze się przygotowali i po dwóch pojazdach zostały tylko metalowe skorupy. Według relacji dziennika "New York Times" użyto tak zwanych profilowanych wybuchem głowic penetrujących, które po eksplozji przybierają postać bryły stopionej miedzi wielkości pięści. Według amerykańskich źródeł wojskowych broń ta pochodzi z Iranu.

Nie mam wątpliwości, że zamach prawdopodobnie wiąże się z przyspieszonymi wyborami w Polsce. Podobnie jak w przypadku zamachów Al-Kaidy na hiszpańskie pociągi w 2004 r. cel jest czytelny: zabić, zastraszyć i wymusić decyzję polityczną, którą terroryści uznają za swoje zwycięstwo. Jeszcze bardziej osłabić sojusz państw zachodnich przeciwko radykalnemu islamskiemu fanatyzmowi. Jest jednak pewna różnica: Polacy to nie Hiszpanie. Po zamachach madryckich do władzy doszedł socjalistyczny rząd Jose Luisa Rodrigueza Zapatero. Premier bardzo szybko wycofał wojska hiszpańskie z Iraku. Ale mało prawdopodobne, by rząd polski dał się tak łatwo zastraszyć.

Polska niewzruszenie kontynuuje swoją misję w Afganistanie, gdzie 1200 jej żołnierzy niesie pokój temu cierpiącemu krajowi, chociaż według niedawnego sondażu tylko 22 proc. Polaków popiera tę misję. W Afganistanie rzeczywiście jest bardzo ciężko, ale to tutaj zrodziło się zło 11 września i zamachów w Madrycie czy Londynie. Irak również jest matecznikiem terroryzmu.

Polska, kraj głęboko zakorzeniony w chrześcijaństwie, ma mocniejsze poczucie przynależności do cywilizacji zachodniej niż wiele innych państw europejskich, które tracą swoją tożsamość i poczucie historii. Zamachy na dyplomatów i siły pokojowe zdarzają się często, ale bardzo rzadko potrafią złamać ducha narodowego. Niestety, czasami mają wpływ na politykę zagraniczną.

Na przykład Hezbollah - zorganizowane i finansowane przez Iran szyickie ugrupowanie terrorystyczne działające w Libanie - w 1983 r. dokonał samobójczych ataków na ambasadę amerykańską i koszary armii USA. Użył ładunków o mocy około 700 kilogramów trotylu i zabił prawie 60 amerykańskich dyplomatów - w tym szefa operacji bliskowschodnich CIA Roberta Amesa.

W październiku tego samego roku przy użyciu ładunków o mocy aż 5400 kilogramów trotylu Hezbollah zamordował ponad 240 amerykańskich marines oraz dziesiątki dyplomatów i funkcjonariuszy wywiadu, w tym szefa rezydentury bejruckiej. W tym samym dniu zaatakowane zostały również francuskie siły pokojowe. To mało stanowcza reakcja administracji Reagana umożliwiła kontynuowanie przez Hezbollah ataków na amerykańskie cele.

W 1994 r. szyici dokonali zamachu na ambasadę izraelską i żydowski ośrodek kulturalny w Buenos Aires, zabijając ponad 150 osób i raniąc ponad 500. W 1998 r. Al-Kaida zaatakowała ambasady amerykańskie w Tanzanii i Kenii, pozbawiając życia ponad 200 osób, w większości afrykańskich cywilów. Również w tym przypadku słaba reakcja Ameryki doprowadziła do kolejnych zamachów. W Iraku Al-Kaida także bierze na cel dyplomatów, czyli ludzi, którym od XVII wieku przysługuje nietykalność. Z tego rodzaju barbarzyństwem nie mieliśmy do czynienia od czasów Czyngis Chana.

Sergio Vieira de Mello, Wysoki Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka i szef oenzetowskiej misji irackiej, zginął w lipcu 2003 r., kiedy pod oknem jego biura eksplodowała załadowana środkami wybuchowymi betoniarka. W rezultacie ONZ wycofała się z Iraku, odmawiając przyznania USA międzynarodowego mandatu, wbrew rezolucjom ONZ, które legitymizowały obecność Stanów Zjednoczonych w tym kraju. Ucierpieli również inni członkowie koalicji. Wśród zabitych i rannych są dyplomaci z Hiszpanii, Japonii, Algierii, Egiptu, Bahrajnu, Rosji, a nawet Iranu.

Ambasador Pietrzyk miał wielkie szczęście, że uniknął śmierci z rąk terrorystów, którzy zagrażają pokojowi i bezpieczeństwu na świecie, ale honor i godność nie pozwolą Polsce zachować się po tchórzowsku i wycofać swoich wojsk z Iraku, ani jutro, ani nawet za kilka miesięcy. Świat będzie z uwagą obserwował długofalową reakcję Warszawy na tę nikczemną zbrodnię.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj