Dziennik Gazeta Prawana logo

Migalski: I prezydent, i premier chcą sporu

1 lutego 2008, 00:33
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Prezydentowi i premierowi opłaca się trwanie w permanentnym konflikcie. Bo w polityce jest tak, że gdzie dwóch się bije, tam obaj korzystają - tak politolog Marek Migalski komentuje w DZIENNIKU spór na linii Lech Kaczyński - Donald Tusk.


MAREK MIGALSKI: A od czego i kiedy zaczął się odwieczny konflikt między Serbami a Chorwatami? Nie sądzę, żeby łatwo dało się odnaleźć moment, w którym pojawiło się napięcie między Lechem Kaczyńskim a Donaldem Tuskiem ani jakąś jego jednoznaczną przyczynę.


Tak. Niemal na pewno trzeba by się cofnąć do czasu przed wyborami roku 2005. Agresja, którą dziś tak jaskrawo widzimy, ma bowiem początek kilka lat temu.


Niestety tak. Niemniej stał się on jeszcze bardziej wyostrzony i widoczny - bo stał się walką już nie tylko między dwoma konkurencyjnymi politykami, ale między prezydentem i premierem - kolejną polską "wojną na górze".


Rzecz w tym, że pozostawanie w stanie permanentnego konfliktu opłaca się obu stronom. Bo w polityce zupełnie nie sprawdza się porzekadło "gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta". Zaś komentatorzy, którzy wieszczą rychłe zmęczenie się społeczeństwa tym sporem, raczej nie mają racji. Gdyby ją mieli, po ostatnich dwóch latach bardzo ostrej, brutalnej walki wyborcy odwróciliby się i od PO, i od PiS i poszukali "trzeciego", który mógłby być jakąś alternatywą wobec zwaśnionych stron. Tymczasem obie partie przez ten czas rozszerzyły swój elektorat i to o miliony głosów. Prawda jest taka, że w polityce - jako chyba jedynej dziedzinie życia - gdzie dwóch się bije, tam obaj korzystają.


Skupienie uwagi opinii publicznej na tym sporze sprawia, że inne podmioty mają mniejszą szansę przebicia się. Wyborcy przyglądają się tylko temu. Przez to, że wciąż trwa tak emocjonujące widowisko, polska scena polityczna została podzielona między dwóch aktorów. Przestrzeń publiczna została zagospodarowana, zapełniona. Nikt trzeci się nie wciśnie. W polityce nie można odpuszczać ciosów. Wystarczy - jak ostatnio Giuliani, który przepuścił kolejne prawybory, zatrzymać się na moment i już znika się ze sceny.


Po części jest to rzeczywiście teatr. Nie jest to jednak tylko sztuka dla sztuki, lecz dobrze wykalkulowana polityczna rozgrywka. To właśnie dzięki niej nie zajmujemy się dziś merytoryczną oceną i rządu, i prezydenta - a mogłaby być ona w niektórych kwestiach bardzo krytyczna - lecz kolejnymi spekulacjami, jaki będzie kolejny ruch jednej z kancelarii. Tymczasem w rzeczywistości obie kancelarie robią na tym sporze znakomity interes, podsycając lub wygaszając go w zależności od bieżącej sytuacji swoich środowisk.


Raczej obie są "złe". Choć w kilku odsłonach tego dramatu inicjatywa należała do obozu prezydenckiego, w ostatnich dniach spór podsyca szczególnie strona PO - najpierw przez ostentacyjne zachowanie ministra Sikorskiego, potem ustami samego premiera, który z troską żalił się o jakość spotkań z prezydentem. Być może dlatego, że znakomicie odwraca to uwagę wyborców od rzeczywistych problemów rządu - z Budrykiem, z celnikami czy ze służbą zdrowia.


Są tylko dwa sposoby na zatrzymanie tego konfliktu. Pierwszy - jeśli któraś ze stron uzna, że zbliża się do granicy, za którą może być rzeczywista szkoda dla polskiej racji stanu. Wydaje mi się, że zarówno prezydent, jak i premier wiedzą, że ta granica może być łatwo przekroczona. Druga możliwość natomiast byłaby taka, że okazałoby się, że sondaże opinii wskażą, że dalsze brnięcie w konflikt po prostu się nie opłaca i powoduje silny spadek poparcia. Ale to niestety mało prawdopodobne.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj