Dziennik Gazeta Prawana logo

Poruszający wpis Joanny Racewicz: Jestem Ci wdzięczna Boże, że zabrałeś moje dzieci

28 października 2020, 13:55
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Joanna Racewicz
<p>Joanna Racewicz</p>/Instagram
Dziennikarka Polsat News również postanowiła zabrać głos w sprawie wyroku TK dotyczącego aborcji. - Odżyło też wspomnienie pewnego USG, kiedy naiwnie spodziewała się, że zobaczy zarys małej główki i usłyszy bicie serduszko - pisze w poście zamieszczonym na Instagramie. 

Joanna Racewicz jest mamą Igora. To dziecko z jej związku z Pawłem Janeczkiem, który w 2010 roku zginął w katastrofie pod Smoleńskiem.  Dziennikarka zdobyła się na bardzo osobiste wyznanie na swoim Instagramie. 

- tymi słowami zaczęła swój wpis. 

Opowiem wam dzisiaj jeszcze jedną czarno-białą historię. Historię kobiety, która bardzo chciała zostać mamą. Próbowała wiele razy i zawsze bez skutku. Pamięta czerwone plamy na kwiecistej sukience, pamięta strach i ból na szpitalnym korytarzu. Poczucie straty i zawodu, jaki sprawiła tacie Maleństwa.. Tak, zawsze była dobra w oskarżaniu samej siebie.. Mistrzyni świata w samobiczowaniu. Prymuska na lekcjach : „jak zranić siebie celnie i skutecznie”. Odżyło też wspomnienie pewnego usg, kiedy naiwnie spodziewała się, że zobaczy zarys małej główki i usłyszy bicie serduszko. Badanie ciągnęło się w nieskończoność. Doktor milczał, a zmarszczka na czole pogłębiała się z każdą chwilą.. Wreszcie oderwał wzrok od ekranu, poprawił okulary i zaprosił kobietę do gabinetu obok. Na ścianach – dziesiątki zdjęć uśmiechniętych bobasów, kartki od szczęśliwych i wdzięcznych rodziców. „- Przykro mi, pani dziecko nie żyje”- wycedził w tej scenerii. Chciał chyba powiedzieć coś jeszcze, być może przytulić, ale kobieta nic już nie słyszała. Nie pamięta jak wybiegła z gabinetu, zapomniała gdzie zaparkowała samochód, nie czuła chłodu, choć był ostatni dzień października. Usiadła na schodach i zamieniła się w jedno wielkie wycie. Kiedy dowlokła się wreszcie do domu zadzwoniła do lekarki, która prowadziła ciążę. „- To smutne bardzo - usłyszała - proszę się uspokoić. Uprzedzałam, że może być różnie, że dziecko jest słabe.. Proszę się uspokoić i chwilę na mnie poczekać. Jestem na rodzinnych grobach, wracam 2 listopada i wtedy się panią zajmę”. „- Mam czekać? - krzyczała do słuchawki kobieta - naprawdę? Chce pani, żebym była grobem dla własnego dziecka i chce, żebym była spokojna???” Wtedy wydawało się jej, że jest ma samym dnie piekła, że znów - Los z niej zadrwił. Teraz... Teraz mówi : dziękuję, Panie Boże, że wybrałeś za mnie. Jestem Ci wdzięczna, że zabrałeś moje dzieci, bo zapewne nie przeżyłyby bez pępowiny.. Dziękuję, że nie skazałeś mnie ani na wybór ani na heroizm. I jestem szczęśliwa, że dałeś mi Syna. Syna Lepszego Niż Marzenie.

A post shared by Joanna Racewicz (@joannaracewicz) on

- czytamy dalej.

Dziennikarka opisuje w nim dramatyczne wydarzenia. 

opisuje zaistniałą sytuację.

- pisze na końcu. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Instagram
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj