Siedzą, bo prowadzili oszukańczą działalność w internecie, by podbijać serca kobiet. Cuda-wianki, jestem amerykańskim żołnierzem w Syrii, pomóż mi się wyrwać z tego piekła, abyśmy związali się na zawsze, i tak dalej, na koniec przelew w dolarach. Działało. Są poszkodowane kobiety, są złoczyńcy, którym współczuć nie sposób. Ale jest też ten cholerny system prawny, który powoduje, że aresztowani w 2019 r. mogą się spodziewać procesu najwcześniej w lutym 2022 r.
Reklama
System, w którym sąd musi ustalić pełną skalę winy, potwierdzić prawdę materialną, doprowadzić do sądowego przesłuchania właściwie wszystkich wskazanych świadków, zebrać opinie biegłych. System, w którym długie lata siedzi się w więzieniu, zanim zapadnie – jeśli zapadnie – wyrok skazujący. W innej sprawie, której przyglądam się z rosnącą rozpaczą, człowiek oskarżony o przemoc (prawda? nieprawda?) siedzi kolejny rok w areszcie, bo tak trudno jest prokuraturze zebrać pełny materiał dowodowy – od jednej osoby. Znajomy kierowca przez wiele miesięcy wydobywał z rąk komorników własny samochód, skonfiskowany za długi użytkownika, a nie za długi właściciela.