Dziennik Gazeta Prawana logo

Polska już przekazała Ukrainie MiG-i 29. Tyle że sposobem... A Scholz sięgnął dna [KOMENTARZ]

Kanclerz Niemiec Olaf Scholz
<p>Kanclerz Niemiec Olaf Scholz</p>/PAP/EPA
"Teraz można powiedzieć, że w Europie to my i Wielka Brytania dostarczamy większość broni dla Ukrainy" – mówił po decyzji o wysłaniu na Ukrainę Leopardów Olaf Scholz. Dodał, że "Niemcy zawsze będą w czołówce, jeśli chodzi o wspieranie Ukrainy. Jesteśmy krajem, który robi to z wielką energią i na dużą skalę". Odważne słowa jak na szefa rządu państwa, które w zasadzie zostało zmuszone do przekazania czołgów Ukraińcom przez szefa Pentagonu Lloyda Austina podczas ostatniego spotkania w Ramstein.

Kanclerz Niemiec mógł sobie podarować ten żenujący spektakl i zapewnienia o roli jego państwa w wojnie. Tym bardziej, że zaraz po nich znów znalazł się w niedoczasie. Gdy USA, Polska i Holandia mówią o konieczności dostaw samolotów, Scholz wyznacza nowe czerwone linie, które wykluczają dostawy… samolotów. I gdy znów zostanie złamany przez USA z pewnością zapewni, że od zawsze marzył o tym, by niemieckie Tornado latały nad Donbasem. 

Scholz to stan umysłu

Scholz to jednak stan umysłu. Bo przecież w USA piloci ukraińscy już rozpoczęli szkolenia, co z rozbrajającą szczerością przyznał rzecznik sił powietrznych tego kraju Jurij Ihnat. Sprecyzował nawet, że "określono już typ maszyn”, które trafią na Ukrainę. Wopke Hoekstra, minister spraw zagranicznych i wicepremier holenderskiego rządu, publicznie mówi o możliwości przekazania samolotów F-16. Takie same maszyny przekażą najpewniej Amerykanie.

MiG 29 z Polski

Scholz chwaląc się historyczną rolą Niemiec we wsparciu dla Ukrainy zapomina również, że już wiosną ubiegłego roku Polska na części - po wielkiej awanturze o to czy i jak przekazywać samoloty - dostarczyła Ukraińcom "pewną ilość" MiG-ów 29. Tylko, że sposobem - nazwijmy to umownie - kombinowanym. - komentują źródła DGP w polskim rządzie. 

Zostawmy jednak licytację na to kto i co przekazywał Ukrainie. Skupmy się na Scholzu. Kanclerz bredząc o historycznej roli Niemiec postępuje jak najbardziej racjonalnie z punktu Berlina. Trzeba po prostu wiedzieć w jakim momencie przyłączyć się do historii sukcesu. A szef niemieckiego rządu ma w tej sprawie dobrą intuicję. Czołgi to broń ofensywna, która posłuży Ukraińcom do przerwania korytarza lądowego łączącego okupowany Krym z Rosją kontynentalną. Co będzie prawdziwym początkiem końca wojny. 

Polski rząd też musi się zastanowić, czy przypadkiem nie zacząć dopalać naszego wysiłku wojennego. Polska musi przemyśleć swoją strategię informowania o współpracy z Kijowem. Bo za chwilę się okaże, że to Niemcy odpowiadają za niepodległość Ukrainy i zwycięstwo nad Rosją. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj