Dziennik Gazeta Prawana logo

Amerykanie nie pozwolili Brytyjczykom przekazać tej broni Ukrainie? Sensacyjne doniesienia

31 sierpnia 2024, 19:19
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
rakieta tomahawk
rakieta tomahawk/ShutterStock
Po rządzie Olafa Scholza do końca kadencji nie należy spodziewać się niczego istotnego w polityce Niemiec wobec Ukrainy - uważa politolog Carlo Masala. Jego zdaniem siły przeciwne pomocy, przede wszystkim w SPD, będą zyskiwały na znaczeniu. Tym bardziej że Niemcy nie są w tym jedyni - Amerykanie mieli nie zezwolić Brytyjczykom na przekazanie Ukrainie rakiet Tomahawk mogących trafiać cele w głębi rosyjskiego terytorium.

Wynik wyborów w trzech wschodnioniemieckich landach Saksonii, Turyngii i Brandenburgii (gdzie dobre wyniki mogą osiągnąć partie przeciwne dostawom broni – PAP) przyczyni się do tego, że temat pomocy dla Ukrainy będzie traktowany nadzwyczaj ostrożnie i spadnie na dalszy plan – powiedział Masala podczas dyskusji zorganizowanej przez redakcję czasopisma "Polityka Międzynarodowa" (IP) oraz Niemieckie Towarzystwo Polityki Międzynarodowej (DGAP).

Brak strategii pomocy Ukrainie

Kadencja koalicyjnego rządu tworzonego przez SPD, Zielonych i FDP kończy się na jesieni przyszłego roku. Wybory parlamentarne odbędą się w Niemczech 28 września 2025 r.

Będzie wiele sloganów, będą próby spontanicznego łatania dziur, ale nie istnieje żadna poważna strategia pomocy – ocenił niemiecki politolog. Uważam, że siły, przede wszystkim w SPD, które właściwie od dwu i pół roku chcą innej polityki wobec Ukrainy, staną się jeszcze silniejsze – podkreślił naukowiec wykładający w Uniwersytecie Bundeswehry w Monachium.

Przypomniał o wywołanej niedawno przez media dyskusji, że rząd dąży do ograniczenia pomocy wojskowej w niemieckim budżecie i do jej "umiędzynarodowienia" – zastąpienia jej środkami z zamrożonych rosyjskich aktywów bankowych.

Brak pieniędzy dla Ukrainy

To rozwiązanie nie jest jeszcze zapięte na ostatni guzik – zastrzegł Masala. Jego zdaniem może dojść do tego, że dla Ukrainy zabraknie pieniędzy, a Kijów od dłuższego czasu nie otrzymał żadnego większego pakietu pomocy wojskowej z Europy. Niemcy, zaznaczył politolog, pozostają nadal krajem wiodącym w Europie, ale inne kraje Starego Kontynentu "słabną".

Strach przez zagrożeniem nuklearnym

Zdaniem Masali Zachód także w przyszłości nie pozwoli Ukrainie na wykorzystanie systemów broni dalekiego zasięgu do atakowania celów leżących głęboko na terytorium Rosji. Waszyngton i Berlin obawiają się "nuklearnej eskalacji" – użycia taktycznej broni atomowej przez Rosję. Druga obawa dotyczy możliwości dezintegracji Rosji wskutek przegranej wojny i chaosu będącego następstwem klęski Putina – wyjaśnił politolog.

Dowodem na słuszność tej tezy jest jego zdaniem fakt, że Ukraina nie konsultowała z USA planu ofensywy na obwód kurski w Rosji. Kijów dobrze wiedział, że Amerykanie zrobią wszystko co w ich mocy, żeby odwieść ich od tych planów – powiedział Masala. Jak dodał, według informacji, które posiada, Amerykanie nie zezwolili Brytyjczykom na przekazanie Ukrainie rakiet Tomahawk mogących trafiać cele w głębi rosyjskiego terytorium.

Zdaniem politologa, nawet gdyby doszło do przerwania wskutek rosyjskich ataków tamy i Kijów znalazłby się pod wodą, a liczba ofiar byłaby wysoka, to ograniczenia w stosowaniu broni nie zostałyby zniesione.

Widmo politycznej śmierci Scholza

Dostawy (niemieckich) Taurusów Ukrainie uważam za wykluczone. Scholz nie zdecyduje się na to – stwierdził Masala, Jego zdaniem kanclerz "boi się, że taka decyzja zakończy się jego polityczną śmiercią".

Politolog wyraził ubolewanie, że poczucie zagrożenia w RFN zniknęło, zarówno w społeczeństwie, jak i na szczeblu politycznym. Zwrócił uwagę, że nikt z niemieckiego rządu nie zareagował na wypowiedź ministra obrony Borisa Pistoriusa, że Rosjanie będą w stanie w ciągu pięciu lat zaatakować kraj NATO. Pistorius jest neutralizowany przez kanclerza, jego finansowe żądania są odrzucane. Potrzeby wojska nie są traktowane priorytetowo – uważa Masala.

Socjalna bomba zegarowa

Rząd Niemiec stoi przed poważnym dylematem. Jeżeli chcemy wydawać więcej na wojsko utrzymując hamulec zadłużenia, musielibyśmy obciąć inne wydatki. A to byłaby socjalna bomba zegarowa – wyjaśnił politolog. Jego zdaniem nikt się na to nie odważy: Problem polega na tym, że powinniśmy robić więcej, ale nie możemy tego zrobić.

Zachód nie miał i nie ma planu strategicznego w sprawie Ukrainy - uważa Masala. Reagujemy ad hoc, mamy czerwone linie, którymi są użycie broni atomowej i rozpad Rosji. Powtarzamy: Ukraina nie może przegrać. Ale co to oznacza? Że na koniec wojny musi istnieć jeszcze jakaś Ukraina. To zaledwie cel minimalny – podsumował niemiecki politolog.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj