Dziennik Gazeta Prawana logo

DZIENNIK ma już dwa lata

18 kwietnia 2008, 01:40
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jan Wróbel w DZIENNIKU
Jan Wróbel w DZIENNIKU/Inne
Dwanaście stopni, przelotne opady, biomet: "Huśtawka nastrojów. Zmienne warunki". Właśnie w taką pogodę 18 kwietnia roku 2006 pojawił się na świecie DZIENNIK lepszy od innych dzienników. Wiele ton wiadomości i prognozy - przypomina publicysta Jan Wróbel.

- strona 1. "Lepper zatopi cały rząd" (my)

- strona 3. "Ta koalicja szybko się rozleci" (Jan Rokita)

- strona 4. "Sikorski może zostać szefem dyplomacji" (my)

- strona 8. "Nie będzie inwazji na Iran" (my)

- strona 9. "Nowy prezes telewizji porządzi krótko" (my)

- strona 10. "Minął czas genialnych mistrzów" (Krzysztof Penderecki)

- strona sport "Jeśli w Niemczech będzie źle, nawet Listkiewicz mnie nie obroni" (Paweł Janas)

Jak wiadomo, najtrudniej jest wydać drugi numer gazety, nie pierwszy. Dlatego 19 kwietnia Polska wstrzymała oddech. Uda się im, czy nie uda? Koledzy z bratnich redakcji, zaprzysięgli zwolennicy pluralizmu mediów, ostentacyjnie życzą nam sukcesu.* Nawzajem.* Jest drugi numer! Wielka ulga.

Siódmy numer gazety, niezbyt szczęśliwy dla Pawła Piskorskiego: DZIENNIK ujawnia jego wielkie zakupy ziemi na Pomorzu za niewystarczająco wielkie pieniądze. Dobierzemy się jeszcze do skóry Michałowi Surmaczowi ps. "Wieśmak", Maciejowi Damięckiemu ps. "Ja pierdzielę", Józefowi Oleksemu ps. "Ostry jak brzytwa"., Aleksandrowi Kwaśniewskiemu ps. "Za całokształt", Antoniemu Macierewiczowi ps. "Aneks"... Oj, będzie tego jeszcze sporo.

Pierwszy jubileusz, dziesiąty numer. Trochę popsuł go nam Andrzej Lepper. "Uliczny watażka dopiął swego - będzie wicepremierem" - złościmy się. Bo prezentując bezstronnie wydarzenia, nie będziemy jak zdrowy makaron (bezjajeczny...). I drugi jubileusz, numer setny. Piękny numer otwiera wielki tytuł: "Płaćmy paniom domu". Za dwa dni napiszemy o inicjatywie Unii Europejskiej w sprawie wieku emerytalnego: "Kobiety popracują dłużej". Oby nie tak długo, jak kobiety pracujące w mediach... I mężczyźni, prawdę mówiąc, też.

...

Przepraszam, na chwilę się wyłączyłem. Zaczytałem się w starych numerach DZIENNIKA. Ma jakąś świeżość spojrzenia, której innym brakuje. Może dlatego, że młody i na dorobku? Może przez przypadek?* A propos przypadków. 18 kwietnia 2007, pewno by uczcić pierwszą rocznicę DZIENNIKA, UEFA podarowała Polsce organizację Euro 2012. Jako gazeta proeuropejska, propolska, prosportowa, proekologiczna i w ogóle pro, a nie anty, przyjmujemy to wyróżnienie jako bezdyskusyjnie zasłużone. Uskrzydleni wprowadzamy na rynek polską edycję "Wall Street Journal", mimochodem rozwijamy Debaty DZIENNIKA, akcję Matka Polka Pracująca, najlepszy dział opinii w krajach UE. Doprowadzamy do wyborów, ożywienia gospodarczego oraz awansu polskich piłkarzy do Mistrzostw Europy (to ostatnie z niejaką pomocą Leo Benhakkera). A nasze prognozy z pierwszego numeru... Ha, Sikorski został szefem dyplomacji, Wildstein został prezesem telewizji na krótko, w sztuce nie zjawił się żaden genialny mistrz, Lepper i jego Piotr Ryba zatopili rząd. Iran cały.

18 kwietnia 2008. Jest 10 stopni, przelotne, miejscami obfite opady. Biomet: "Huśtawka nastrojów, zmienne warunki". DZIENNIK fajny i nieprzewidywalny. Wróbel na posterunku. Pewne rzeczy się w Polsce nie zmieniają i chwała Bogu.

* Żart

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj