Dziennik Gazeta Prawana logo

Dżihad kontra Niesiołowski

11 grudnia 2007, 01:03
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Tony papieru zmarnowano na tłumaczenie narodowi, że konflikt jest istotą demokracji, że spór między elitami świadczy raczej o zdrowiu niż chorobie społeczeństwa. Wszystko na nic. Ciemny lud i tak chce błogiego spokoju. Zresztą nie tylko lud - pisze w DZIENNIKU Robert Mazurek.

Wystarczy posłuchać języka elit. Polskie piekło jest w nim nieszczęściem mogącym się równać tylko z dziurą ozonową, jest powodem do hańby większym niż wszystkie łupiestwa i grabieże, jakich dokonaliśmy. Szmalcownictwo, nacjonalizm, polskie piekło - jakoś tak leci ta wyliczanka narodowego wstydu, prawda? Najdobitniejszym wykwitem polskiego piekła była wojna na górze. Obliczona na zniszczenie wszystkich autorytetów, ta taplanina w błocie mocno nadwyrężyła cierpliwość salonu do społeczeństwa. Ileśmy się o tym nasłuchali! Spróbujcie jednak wytłumaczyć dzisiejszym dwudziestolatkom, na czym polegała wyjątkowa obrzydliwość i niegodziwość wojny na górze. Ot, jedni popierali Mazowieckiego, inni Wałęsę, i się poprztykali - zrozumie taki młodzian. I, co gorsza, będzie miał rację.

Salon w głębi swej duszy nienawidzi sporu, co zresztą logiczne, bo nie ma różnych opinii: są opinie salonu, czyli obiektywna prawda, oraz opinie błędne. A z ludźmi, którzy uważają, że tydzień ma osiem dni (chyba że przestępny - to jedenaście) albo że lustracja ma swoje dobre strony, się nie dyskutuje i z nimi się nie spiera.

Awantur nie znosi też (a przynajmniej czasem tak mu się wydaje) lud. To może być nawet szczere, bo ucziwie mówiąc, na co dzień kłótnie potrzebne są głównie politykom. Niezbędne są im z powodów taktycznych, bo przecież gdyby nie czekający nas przez najbliższe trzy lata spór Donald Tusk - Lech Kaczyński, naród mógłby uwierzyć, że istnieje Ten Trzeci kandydat do prezydentury, a to obu panom nie w smak. Podgrzewając atmosferę, koncentrują uwagę Polaków wokół siebie i swoich partii, a o to chodzi. Przyzwyczajmy się więc do tej wojenki, bo będzie ona naszym chlebem powszednim.

To dzięki sporom politycy mogą zamanifestować swą odrębność, wyjątkowość, ten niepowtarzalny indywidualizm. Ot, proszę, dwa obiekty: Dorn i Niesiołowski. Porównaj obrazki i znajdź dziesięć różnic. Lustracja? Obaj za. Aborcja - przeciw. Mundurki w szkołach - raczej za. Podatki - niskie, ale się nie da. To, co naprawdę różni dwa obrazki, to to, że Niesiołowski nienawidzi Kaczyńskiego, a Dorn - dla odmiany - Kaczyńskiego. I Tuska. Jak mieliby rywalizować o głosy, przekonywać do siebie wyborców, gdyby nie byli w sporze urastającym do rozmiarów konfliktu cywilizacji Dżihad (Dorn) kontra McŚwiat (Niesiołowski)?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj