Dziennik Gazeta Prawana logo

Polityka zagraniczna Jolanty Szczypińskiej

16 stycznia 2009, 15:40
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Narzekaliśmy od jakiegoś czasu że w Polsce istnieją dwie, sprzeczne ze sobą polityki zagraniczne, jedna Platformy i rządu, druga PiS-u i prezydenta. I to już stwarzało Polsce wystarczająco dużo kłopotów. Ale oto właśnie pojawiła się trzecia polska polityka zagraniczna, polityka Jolanty Szczypińskiej - pisze publicysta DZIENNIKA, Cezary Michalski

Posłanka PiS, i to nie byle jaka, bo będąca jedną z najważniejszych medialnych i intelektualnych twarzy swojej partii, wystąpiła wspólnie z Omarem Farisem, Sekretarzem Generalnym Towarzystwa Przyjaźni Palestyńsko-Polskiej, który obiektywizmu w kwestii konfliktu w Strefie Gazy nawet nie udaje, potępia tylko Izrael, a w działaniach Hamasu żadnego problemu nie widzi.

Ze wspólnego apelu Farisa i Szczypińskiej można się dowiedzieć, że ich "wzburzenie i protest wywołują trwające od kilku tygodni okrutne działania okupacyjno-wojenne prowadzone przez wojska izraelskie...", w konsekwencji których „na oczach całego świata odbywa się wyniszczenie narodu palestyńskiego”.

Czy to jest stanowisko mówiące całą prawdę o konflikcie w Strefie Gazy? Chyba nie, bo po pierwsze, celem Izraela nie było "wyniszczenie narodu palestyńskiego" - i to takie maksymalnie sadystyczne, "na oczach świata" - skoro przed kilku laty to właśnie Izrael zgodził się na powstanie Autonomii Palestyńskiej. Wycofał, a nieraz nawet wyeksmitował stamtąd osadników żydowskich, bo miał nadzieję, że Palestyńczycy będą potrafili powierzonymi im terytoriami pokojowo administrować.

Gdyby eksperyment z Autonomią się powiódł, Palestyńczycy mieliby własne państwo, zasypywane pieniędzmi zarówno od naftowych szejków, jak też z Unii Europejskiej a nawet Ameryki. Bo wszyscy wiedzą, że pokojowe współistnienie państwa Palestyńskiego i państwa Izrael jest lepszą gwarancją bezpieczeństwa dla Żydów na Bliskim Wschodzie, niż dziesiątki atomówek, a nawet amerykańska armia w Iraku.

Jeśli dzisiaj na Strefę Gazy zamiast miliardów dolarów i euro spadają izraelskie pociski i bomby, to także dlatego, że Hamas najpierw dokonał w Strefie Gazy zwyczajnego puczu, a później zaczął traktować mieszkających tam Palestyńczyków jak żywą tarczę dla swoich rakiet i swoich "bojowników". Żydzi na los takich "żywych tarcz" istotnie bywają czasem mało wrażliwi. Bo kiedyś ich własny naród był eksterminowany na oczach świata, a pamięć o tym nie sprzyja subtelności, rozwija raczej instynkt samozachowawczy, czasem do granic paranoi.

Tak więc opowieść o konflikcie na Bliskim Wschodzie jest trochę bardziej skomplikowana, niż by to sugerowało wystąpienie posłanki Szczypińskiej, która stanęła po jednej stronie, Hamasu nie potępiając, jego odpowiedzialności nie widząc.

Pytanie, czy to jest również linia Jarosława Kaczyńskiego? I drugie pytanie, czy tak jak dzielimy się na kibiców PiS-u i PO, tak samo musimy się dzielić na kibiców Hamasu albo państwa Izrael? To przecież nie jest jakiś mecz futbolowy, choć i tę wojnę oglądamy tylko w telewizorach. Tutaj dyplomatyczny remis byłby wskazany bardziej, niż na jakimkolwiek boisku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj