Dziennik Gazeta Prawana logo

Zaremba: Kwaśniewski będzie jednookim królem ślepców

5 listopada 2007, 23:19
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Aleksander Kwaśniewski powiedział rzecz, która nie może się podobać Polakom, a potem wikłał się w zeznaniach. Kłopot to dla niego podwójny - bo, inaczej niż Kaczyński czy Tusk, nie jest liderem własnego obozu pełną gębą. Jeśli lewica straci zbyt wiele głosów, znaleźć się mogą tacy, którzy obciążą go porażką - pisze w DZIENNIKU Piotr Zaremba.

W roku 1995 lider Klubu Parlamentarnego SLD Aleksander Kwaśniewski głosował przeciw poprawce kasującej przedawnienie wobec komunistycznych zbrodni. Zagadnięty o to przez dziennikarza "Gazety Wyborczej" twierdził, że nie głosował, potem - że wstrzymał się od głosu, wreszcie - że nie pamięta. Było to tym zabawniejsze, że głos został utrwalony na sejmowych wydrukach. Przeciwnicy przypisali mu od razu syndrom Pinokia.

Temat próbowano eksploatować w kampanii wyborczej 1995 r., podobnie jak inne wpadki Kwaśniewskiego - na przykład nieprawdziwą informację o jego wyższym wykształceniu. Jednak wyluzowana osobowość polityka budziła spontaniczną sympatię, a słabostki, nawet te przed duże "S", były jej logicznym uzupełnieniem. Tak działo się i później. Nawet wątpliwe zachowanie podczas uroczystości w Charkowie nie kosztowało Kwaśniewskiego drugiej kadencji. Wybaczono mu też udział w parodiowaniu papieża, a wreszcie i dwuznaczne biznesowe kontakty.

Co się więc zmieniło? Wiele. Dociekliwość - by nie rzec - napastliwość mediów czyni polityków mniej impregnowanymi na krytykę. Wcześniej różne wieści przedostawały się do opinii publicznej, ale relacjonowane zdawkowo i beznamiętnie nie wzbudzały emocji. Dziś wrażliwoć Polaków kształtują tabloidy, a szybka informacja podawana przez komercyjne radia i telewizje premiuje tych, którzy się pilnują, a jeśli już się nie upilnują, wykazują się przynajmniej zdolnością do gaszenia kryzysu. Co więcej, kampania z 2005 roku pokazała, że Polacy wybierają twardość i konsekwencję, a nie luz. Nawet jeśli to trend chwilowy, chyba się jeszcze nie skończył. Mnożenie przez Kwaśniewskiego kolejnych wersji zdarzeń w roku 1995 było dla ówczesnej publiczności obojętne. Współcześni Polacy mogą być mniej wyrozumiali - poza konsekwentnymi wielbicielami byłego prezydenta.

Ważniejsze jeszcze, co Kwaśniewski powiedział. Zapominał się on, co prawda, wiele razy, ale w wystąpieniach politycznych był zwykle gładki i niejednoznaczny. W sporach o politykę zagraniczną opowiadał się za miękkością wobec naszych najróżniejszych partnerów - i Unii Europejskiej, i USA, i innych sąsiadów. Ale nie pozwalał się złapać na zbyt wyrazistej obronie tego stanowiska (tak zresztą jak żadnego innego).

Teraz zrobił to za wszystkie czasy, a sądząc nawet z zachowań większości dziennikarzy dalekich od sympatii wobec prawicy, sugestia odwoływania się do zagranicy w sporze z własnym rządem jawi się jako szokująca. Na dokładkę dotyczy gorących stosunków polsko-niemieckich. Wprawdzie pytani o nie Polacy udzielają ogólnie optymistycznych odpowiedzi, ale szczegółowe badania, robione na zlecenie partii, pokazują, że znaczne grupy wyborców niepokoją się ewentualnymi niemieckimi roszczeniami wobec Polski i zbyt słabą reakcją rządu.

Nie ma powodu, aby wśród tych Polaków nie znalazła się też część bardzo różnorodnego elektoratu SLD. Zwłaszcza starsi wyborcy są podatni na przestrogi przed zachodnim sąsiadem, a szerzej przed uległością wobec zagranicy. Rozumiał to Leszek Miller, próbując raz być twardym, raz miękkim. Kwaśniewski miał z graniem na wielu fortepianach kłopoty. Teraz na dokładkę zaczął się do tego przyznawać.

Nieprzypadkowo PiS uczynił z tej tematyki znaczący motyw obecnej kampanii. Tyrady o "teutońskim zagrożeniu" to nie wyraz obsesji Kaczyńskiego (choć ma on w tej sprawie wyrobione przekonanie), tylko starannej lektury raportów o nastrojach. Kwaśniewski dał obozowi rządzącemu do ręki kapitalny argument. Propagandę antylewicową łatwo będzie łączyć z antyniemiecką.

Kwaśniewski zaszkodził lewicy. Jednym będzie się jawił jako człowiek gotowy realizować niemieckie interesy w Polsce, innym jako polityk słaby i pokrętnie się tłumaczący. Oczywiście, rozmiarów tej szkody nie sposób oszacować. Kampania wyborcza jest jak wojna - prawie nigdy o jej losach nie przesądza pojedynczy strzał, nawet najcięższego działa. Zwłaszcza kampania parlamentarna, w następstwie której nie głosuje się wyłącznie na osoby.

Lewica może się pocieszać, że Kwaśniewski to nie jej jedyny lider i można będzie go chwilowo trochę schować, a wraz z nim i gafę. Dla byłego prezydenta to wszakże równocześnie zła wiadomość. Jeśli wynik wyborczy okaże się słabszy od przewidywanego, ludzie patrzący na niego jak na rywala, podniosą głowy. Zwłaszcza że traktowany jako mąż opatrznościowy lewicy, Kwaśniewski nie stał się wszakże nigdy jej rzeczywistym przywódcą - i tak naprawdę po przywództwo z pełnym przekonaniem nie sięgnął.

Oczywiście, Wojciech Olejniczak, Marek Borowski czy którykolwiek z pozostałych liderów wielogłowego LiD nie są zgorszeni tym, co powiedział Kwaśniewski. Ale traktują jego słowa w kategoriach błędu taktycznego. Młodzież powiedziałaby "wtopa". W dniach, gdy media wałkowały tę wypowiedź na wszelkie sposoby, głosy kolegów były ciche i mało przekonujące. W wewnątrzlewicowych rozrachunkach ta "wtopa" może mu być przypomniana, podobnie jak i inne winy, na przykład niechęć amatora amerykańskich wojaży do angażowania się na całego. Jednak dopiero za kilka miesięcy. Bo dziś Aleksander Kwaśniewski odgrywa w obozie lewicy rolę jednookiego, który został królem w krainie ślepców. W obozie ludzi niepewnych własnej charyzmy i autorytetu jest ciągle pierwszy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj