Prezydent chce, by Polacy wreszcie zaczęli wracać z emigracji. Niestety, nie ma prawa, które ułatwiłoby tym, którzy wracają, znalezienie pracy. Dlatego na razie polskie ambasady będą tylko namawiać emigrantów, by rzucili cokolwiek robią za granicą i kupowali bilet do Polski.
Lech Kaczyński twierdzi, że prawie 60 proc. emigrantów zastanawia się, czy nie wrócić do Polski. Dlatego nasze ambasady muszą zrobić wszystko, by ich przekonać do powrotu. Bo za granicą
często ludzie pracują na podrzędnych stanowiskach.
Rząd nie ma jednak czym ich zachęcić. Bo nie można im będzie zaoferować pomocy socjalnej czy niższych podatków. Stąd pomysł prezydenta, by dzieci emigrantów chodziły do szkół przy
ambasadach. Po co? Bo wtedy dzieciaki poznają polską historię, kulturę i język. Może w ten sposób zatęsknią za ojczyzną i wrócą.
Do tego ambasady mają też mieć internetowe połączenia z urzędami pracy w Polsce - by każdy, kto chce wrócić, mógł sprawdzić, czy będzie na niego czekać posada.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl