"Pozdrawiam bardzo serdecznie przed trudną dla Ciebie sobotą. 3maj się" - pisze do Ludwika Dorna Kazimierz Marcinkiewicz. Były premier najwyraźniej nie może pozbyć się ironii i złośliwości pod adresem jednego z trzech zbuntowanych wiceprezesów Prawa i Sprawiedliwości.

W sobotę ma się odbyć kongres PiS, na którym Ludwik Dorn najprawdopodobniej nie wystąpi, bo Jarosław Kaczyński zawiesił go - podobnie jak Pawła Zalewskiego i Kazimierza Ujazdowskiego - w członkostwie w partii. Wcześniej cała trójka krytykowała publicznie sposób prowadzenia partii przez Kaczyńskiego.

Co tak mocno poróżniło Kazimierza Marcinkiewicza i Ludwika Dorna, że postanowili wykorzystać internet do publicznej rozprawy ze sobą? Otóż Dorn zarzucił w jednym z wpisów w swoim blogu Marcinkiewiczowi, że ten kłamie w sprawie spotkania z Ryszardem Krauzem. Bo były premier napisał, że brał w nim udział również Dorn. Dziś się z tego wycofuje, ale zaprzecza, by kłamał.

"Daj spokój. Sprawdziłem w swoich notatkach. Byłeś razem z prezesem Kaczyńskim i mną zaproszony na spotkanie. W ostatniej chwili zrezygnowałeś i pojechał za Ciebie Wojtek Jasiński. Pomyliłem się, ale nie skłamałem, bo NIGDY nie kłamię" - pisze do Ludwika Dorna Kazimierz Marcinkiewicz.

Były premier nie poprzestał na tym. "Może czasem nic nie mówię, albo mówię nie wszystko, może czasem się mylę, ale nie kłamię. Trudno w to uwierzyć? To trudno. Każdy sądzi według siebie. Jeśli Cię uraziłem, przepraszam" - można przeczytać w blogu Kazimierza Marcinkiewicza.

I jeszcze jedna porcja uszczypliwości byłego szefa rządu pod adresem byłego marszałka Sejmu. Marcinkiewicz zapewnia, że ma czyste sumienie i spotka się z wszystkimi ludźmi, od których można się czegoś nauczyć. "Można od nich brać wiedzę, umiejętności, doświadczenie, a nawet wizję. To <branie> nie jest korupcją, jest absolutnie dozwolone. A uczyć się zawsze warto. Sam to robię i Tobie też tego życzę" - pisze Marcinkiewicz do Dorna.