Dziennik Gazeta Prawana logo

"Rząd Tuska nie sprzeda szpitali"

16 maja 2008, 01:05
Ten tekst przeczytasz w 17 minut
Rada powiatu to przecież nie jest szajka, co to sprzeda szpital tajemniczemu oferentowi, którzy przyjedzie limuzyną z workiem pieniędzy - mówi DZIENNIKOWI wicepremier Grzegorz Schetyna. Zapewnia, że rząd szpitali nie sprzeda, tylko je oddłuży.


To rzeczywiście mikrokosmos - odpowiadam i za relacje rządu z Kościołami, ale i za program dla świadków koronnych. Każdy szef tego resortu miał pokusę być superministrem. Ja mam poczucie, że wiele mogę. Ale nie chcę "szarpać cuglami”.


Polską szarpać się nie da. Ona ma dziś dojrzałe elity. Może bardziej dojrzałe niż w 2004 r., kiedy Rokita użył określenia "szarpać cuglami". Sensowna władza musi znaleźć porozumienie z ludźmi samorządów. Niektóre z nich mają takie środki finansowe i pozycję równą władzom małych krajów europejskich.


Wielką reformę, którą przedstawimy 28 maja w Dniu Samorządu. Skończył się czas polityki uprawianej w warszawskich gabinetach i kawiarniach. Bezpośrednie wybory wójta, burmistrza i prezydenta miasta wykreowały nową elitę. Ale ta elita ma za mało narzędzi prawnych do działania i za mało środków do dyspozycji. Chcemy na przykład wzmocnić województwa.


Wojewoda będzie przedstawicielem rządu kontrolującym przestrzeganie prawa, ale nie zarządzającym. Większość swoich zadań przekaże na rzecz marszałka województwa. Towarzyszyć temu będzie reforma systemu wyborczego zbliżająca władzę do obywateli. Radni do sejmików i rad powiatowych muszą być wybierani wszędzie w wyborach jednomandatowych. Myśleliśmy nawet o bezpośrednich wyborach starosty. Nasz koalicjant PSL tego na razie nie chce.


Nie będzie się już zajmował opieką społeczną, ochroną środowiska, rolnictwem. To mają być zadania marszałka województwa. Sejmiki wojewódzkie są dziś dużo lepsze, sprawniejsze, bardziej kompetentne niż kilka lat temu. Wtedy polityk LPR mógł zostać przewodniczącym sejmiku dolnośląskiego w wieku 25 lat. W ogóle go nie zwoływał, bo nie miał pojęcia, jak się czymś takim kieruje. Dziś tym sejmikom można w pełni zaufać. Dać im pieniądze i możliwości działania.


Mam więcej zaufania do samorządów niż panowie. Czy przez kilkanaście lat zarządzania teatrami przez samorządy w Warszawie i innych miastach zdarzyło się, żeby dyrektorem teatru został funkcjonariusz partyjny? Ale publiczne media regionalne chcemy zabezpieczyć przed pokusą, tak aby rzecznik prasowy marszałka nie został szefem miejscowej telewizji. Chcemy tę władzę podzielić. Stworzyć wspólne rady nadzorcze regionalnych stacji radiowych i telewizyjnych - ale z udziałem przedstawiciela ministra skarbu czy Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. I dofinansowywać te media z Funduszu Misji Publicznej - pod warunkiem że w najlepszym czasie antenowym będą nadawały lokalne informacje i audycje o tematyce regionalnej: sportowe, kulturalne. Najpoważniejszym dowartościowaniem samorządów jest jednak przekazanie im szpitali.


Są różne metody, aby nie pozwolić samorządom iść na skróty. Można na jakiś czas uznać spółki, którym przekazywane będą szpitale, wyłącznie za operatorów - zarządzających. Właścicielem majątku pozostanie samorząd - wojewódzki czy powiatowy. Wszystko będzie zależało od decyzji radnych podejmowanych jawnie i przejrzyście. Chcemy rozwiązać problem zadłużenia szpitali, a powołanie spółek zarządzających ma zapobiec ich ponownemu wpadaniu w długi. Proszę zwrócić uwagę, że dzisiaj odpowiedzialność dyrektora za złą sytuację szpitala jest praktycznie żadna. Inna jest kodeksowa odpowiedzialność członków organów spółek. Majątek publiczny zasługuje na to, żeby zarządzali nim ludzie najlepsi i odpowiedzialni.


Ale rada powiatu to przecież nie jest szajka, co to sprzeda szpital tajemniczemu oferentowi, którzy przyjedzie limuzyną z workiem pieniędzy. To są ludzie wybrani, stojący w obliczu ponownego werdyktu wyborców. Oni mogą podjąć decyzję ryzykowną, ale będą się z niej rozliczać przed mieszkańcami. Rząd Tuska szpitali nie sprzeda.


Spółki operatorskie uniemożliwią natychmiastową sprzedaż. Będzie czas na przemyślane decyzje. Ale oczywiście musimy zaufać samorządom. Samorząd przecież wcale nie musi chcieć sprzedać szpitala. W Legnicy - w moim okręgu wyborczym - oddłużyli szpitale, skonsolidowali je i nie myślą o sprzedaży.

Zgoda, dziś wydaje się w służbie zdrowia pieniądze, za które nikt nie odpowiada, bo nie jest właścicielem. Ale nad tą reformą unosi się duch posłanki Beaty Sawickiej. Na słynnej taśmie ujawnionej przez CBA przed wyborami ona zapowiadała taki scenariusz: będzie komunalizacja szpitali i wówczas będzie też okazja do wzbogacenia się, do przekrętów. Gdy wszystko, co mówiła, zostanie odtajnione, okaże się, że opowiadała bzdury niemożliwe do realizacji. Powtarzam: my nie prywatyzujemy szpitali. My je oddłużamy. Dzięki naszym działaniom ukrócony zostanie proceder patologicznego handlu długami szpitali.


Przesadzacie.


Nie chcę oceniać innego ministra. Każdego z nas ocenia tylko premier Tusk.


Zastępuję go podczas jego nieobecności w kraju. Szukamy pomysłu na służbę zdrowia. Otwieramy szuflady po naszych poprzednikach i nic w nich dobrego nie znajdujemy. W Ministerstwie Infrastuktury wychodzimy z zaległości narosłych w ciągu ostatnich 15 lat. Poprzedni dyrektor Generalnej Dyrekcji Dróg nie potrafił nawet sporządzić dobrej inwentaryzacji. Musimy mieć czas, żeby to wszystko chwycić w ręce. Rządzenie to nie to samo co gadanie z ław opozycji.


Ja nigdy nie narzekam, nie rozpaczam, tylko staram się rozwiązywać problemy. MSWiA działa jak bardzo sprawna maszyna.


Ja przygotowałem swój program reformy administracji i samorządu w pół roku.


Minister Kopacz będzie można odpowiedzialnie ocenić, gdy przygotuje wszystkie projekty. Ale czy nie widzicie w naszej dzialalności konkretów? Nie dostrzegacie choćby programu prywatyzacji przedsiębiorstw rozpisanego na miesiące, na nazwy konkretnych firm.


Przyszedłem do swojego resortu i od pierwszego dnia wiedziałem, że chcę zrobić reformę - decentralizację państwa. Znalazłem do tego odpowiednich ludzi, z Michałem Kuleszą na czele, i pojechaliśmy do przodu. Obiecałem pół roku temu, że propozycje będą gotowe do końca maja i tak się stanie.


Różnie. Minister Grabarczyk wymienił tydzień temu szefa Generalnej Dyrekcji Dróg, bo z tym, który był, nic nie dało się zrobić. Można to było zrobić wcześniej. Ale uczymy się i tak szybciej niż inni.

.
Źle powiedział. Powiązał komunalizację szpitali ze sprawą Sawickiej. Powinien powiedzieć zgodnie z prawdą, że rząd Tuska nie będzie prywatyzował szpitali.


Ja zawsze mówię prawdę. Komunalizacja nie jest prywatyzacją. My wierzymy w radę powiatu i w sejmik wojewódzki, a PiS nie wierzy. Oni w swojej antysamorządowej fobii naprawdę są przekonani, że zaufanie dla samorządów to coś złego.


Niech pan nie demonizuje niezręczności Grada. A co do wypowiedzi Donalda Tuska - on po prostu otworzył się w wielogodzinnych rozmowach. Takim jest człowiekiem: ufnym i otwartym dla ludzi. Reszty dopełniła akcja promocyjna książki prowadzona przez "Newsweek". Ze zwykłej wzmianki o trawce uczyniono chwytliwe hasło.


To nie ma znaczenia, czy ja mam pretensję. Obowiązkiem polityka jest się pilnować.


Mówił swobodnie i otwarcie o czasach młodości. Najwyraźniej był to błąd.


Niektórzy tak uważają, że to błąd.


Zamknął ten temat krytyką brania narkotyków.


Nie, nigdy.


Przestańcie, panowie (śmiech).


Tylko jaka jest alternatywa? Kto ma się zajmować przykładowymi przedszkolami na osiedlu. Rząd z Warszawy?


Proszę pojechać na sesję dowolnej rady gminy i zobaczyć, jakie gorące dyskusje towarzyszą wydawaniu każdej złotówki. Samorządowcy muszą być blisko ludzi. Są jeszcze wolne media, i regionalne, i lokalne. Ktoś, kto je zawiedzie, może przepaść w kolejnych wyborach.


Więc trzeba je wzmocnić, dać im więcej pieniędzy. Niech przejmują majątek po Agencji Mienia Wojskowego - to zarówno samorządy wojewódzkie, jak i powiatowe. Niech wezmą odpowiedzialność za powiatowe ośrodki restrukturyzacji i modernizacji rolnictwa, które dzielą europejskie pieniądze. I niech się stają realną wspólnotą. My skądinąd chcemy liczbę powiatów zmniejszyć, znikną najbardziej sztuczne, podmiejskie. I chcemy, żeby najmniejszy powiat był okręgiem wyborczym do sejmiku wojewódzkiego. Każdy powiat będzie miał swoją reprezentację w samorządzie wojewódzkim.


Regulacje w zakresie zarządzania metropolitalnego to standard w krajach cywilizowanych. Chodzi o to, żeby wielkie miasto i mniejsze ośrodki wokół niego mogły prowadzić w pewnych sprawach wspólną politykę. Najprostszy przykład: powinno być tak, by bilet na komunikację miejską w Warszawie był ważny i w pociągu do pobliskiego Otwocka.


Nie będzie wszechwładnego metropolity. Będzie mechanizm uzgadniania decyzji między prezydentem wielkiego miasta i burmistrzami tych mniejszych. Tyle że ten pomysł od razu wykorzystano politycznie. Ci z największych miast, na przykład z aglomeracji śląskiej, zaczęli zabiegać o to, żeby metropolii było jak najmniej.


Ja chcę żeby było ich 12: Kraków, Śląsk, Wrocław, Poznań, Łódź, Warszawa, Bydgoszcz z Toruniem, Szczecin, Trójmiasto, czyli Gdańsk, Białystok, Lublin, Rzeszów.


Ocenialiśmy stopień skomplikowania aglomeracji wokół miasta, poziom rozwoju.


Możliwość szybszego rozwoju i poprawę jakości usług dla obywateli. Wszystkie te ośrodki będą razem silniejsze, więc będzie im łatwiej pozyskiwać środki, choćby unijne.


Nie. Powiedziałbym nawet, że ustawa metropolitalna uchroni mniejsze ośrodki przed ekspansją ze strony dużych miast. W ustawie chcemy zabezpieczyć małe ośrodki przed zdominowaniem przez najsilniejszego. Pracujemy nad wymyśleniem odpowiedniego trybu podejmowania wspólnych decyzji. Gwarantuję, że pani Gronkiewicz-Waltz nie będzie przesądzała sama o inwestycjach pod Wołominem.


Ależ on będzie z pewnością aplikować w pierwszej kolejności, następna w kolejce będzie Częstochowa. My nikomu nie zamykamy drogi.


Trzeci krok. Pierwszym była reforma samorządowa w 1990, drugim - stworzenie dużych województw i powiatów w 1998. Ten będzie ostatecznym przekazaniem władzy ludziom.


Siła wojewody nie bierze się z ponad 300 ustaw opisujących jego kompetencje. Chcemy, żeby rzeczywiście skupił się na tym, co ważne dla państwa: na bezpieczeństwie i zarządzaniu kryzysowym, a nie prowadził - jak dzisiaj - ośrodka doradztwa rolniczego pod Płońskiem. Moim marzeniem są przenosiny urzędów marszałkowskich do wielkich siedzib urzędów wojewódzkich. Bo to tam będzie biło prawdziwe serce województwa.


Wiele wydziałów przejdzie wraz z zadaniami z urzędów wojewódzkich do urzędów marszałkowskich.


Oszczędności będą. Ale z drugiej strony w tych urzędach potrzeba najlepszych specjalistów. Na przykład od budowy dróg.


Jestem przeciwnikiem wyrzucania pieniędzy w błoto. Czytałem, że Kazimierz Ujazdowski, minister rządu PiS, jeździł do Senegalu, aby uzyskać poparcie dla Wrocławia jako gospodarza EXPO. Nie zgadzam się na to, żeby państwo płaciło za takie wyjazdy.


My naprawdę oszczędzamy na administracji. Jeśli chcemy zlikwidować 20 proc. ambasad, to już nie są groszowe oszczędności. Zarazem pamiętajcie - władzy publicznej doszły nowe zadania, głównie związane z rozdzielaniem unijnych środków.


Władza musi pilnować, żeby sama była tania. Ale urzędnik musi być kompetentny i skuteczny.


Także o przekazaniu wojewódzkich ośrodków restrukturyzacji i modernizacji rolnictwa powiatom. One będą nimi lepiej administrować niż scentralizowany moloch. Ale czy trzeba je kasować? Wolałbym, żeby zdecydował o tym marszałek województwa, bo jeśli dzięki nim będzie można komputeryzować szkoły... to powinny zostać. Jestem zwolennikiem likwidacji Wojskowej Agencji Mieszkaniowej i rozmawiam o tym z MON. Każdy wojskowy powinien dostać do pensji dodatek na wynajęcie mieszkania. Po co te masy urzędników Agencji, którzy załatwiają innym mieszkania, sprawdzają kaloryfery.


Chcemy oddać powiatom mienie Agencji Nieruchomości Rolnych Skarbu Państwa. Ale wiele tych agencji jest potrzebnych do rozdzielania unijnych pieniędzy. Sam namawiałem kiedyś, żeby zlikwidować agencje. Teraz jestem ostrożniejszy.


Ja nie chcę sterować urzędnikami. Chcę, żeby dobrze robili swoją robotę.


Do mojego resortu ściągam najlepszych ludzi. A nie będę ich miał, jak nie zapewnię im minimalnego komfortu. W kancelarii premiera odkrywam całe generacje urzędników zatrudnionych przez kolejne ekipy według jakiegoś dziwnego klucza, na pewno nie jest nim kompetencja. Są jak warstwy z kolejnych er geologicznych. A ja chcę mieć normalnych fachowców z rynku, a takich bez służby cywilnej nie znajdę.


Staramy się pomóc ministrowi Grabarczykowi, nowy szef Generalnej Dyrekcji Dróg jest obiecującą postacią, a my wszyscy prostujemy błędne decyzje często sprzed wielu lat. Chcę wprowadzenia w kwestii dróg czegoś w rodzaju stanu wyjątkowego. Nie będzie zgody na budowanie najdroższych autostrad w Europie. Będziemy gotowi na wszystko, żeby do tego nie dopuścić.


Nawet na zerwanie umowy koncesyjnej i budowę drogi środkami z budżetu.


Ale jeśli mniejsze niż te, które generuje koncesariusz? Taki radykalny krok może się opłacać. Deklaruję, że do maja przyszłego roku będziemy wiedzieli, kto i gdzie buduje jaką autostradę. I jak one będą finansowane. Czy przez system bramek czy na przykład przez winiety.


Nie chcę nakładać podatku na wszystkich kierowców jak Pol. Chodzi o system winiet uprawniających do jeżdżenia po autostradach. Boję się, że system bramek u nas się nie przyjmie. A jak widzę, że we Francji pracownicy bramek na autostradach ustawicznie strajkują... Już sobie wyobrażam te straszliwe kolejki.


Pomagam wtedy, kiedy życzy sobie tego premier Tusk. W sprawie celników też pomagałem, choć oni podlegają Ministerstwu Finansów.


Nie. Ale wiem, że już w marcu tego roku prezydent i premier poznali szczegóły tego postępowania.


Sprawa była i jest na tyle poważna, że można było wyciągnąć i takie wnioski.


To z pewnością nie była pokazówka, bo my nie wysłaliśmy kamer, żeby te rewizje filmować. Ale obiecuję: wyjaśnimy wszystko opinii publicznej.


Bondaryk i Ćwiąkalski przedstawią komplet informacji komisji sprawiedliwości. Ale niech panowie dadzą czas prokuraturze na przedstawianie zarzutów.


Stało się niedobrze, a pierwszym błędem był brak zabezpieczenia rewidowanych obiektów przez ABW.


Powtarzam: stało się źle.


Przecież wiecie panowie, że Janowi Olszewskiemu robota nie pali się w rękach. Ta komisja niewiele zrobiła.


Proszę was o jedno: nie przedstawiajcie nas jako obrońców WSI, bo to nieprawda. Doprowadziliśmy do likwidacji WSI i to są fakty.


Chlebowski tak powiedział? Nie wiem, na jakiej podstawie. W rządzie jeszcze o tym nie rozmawialiśmy. Ja nadal uważam: trzeba otworzyć całe archiwa.


To wymaga decyzji rządu i koalicji PO - PSL. Ja za tym będę z całą pewnością. I zapewniam: wspieram IPN, jak tylko mogę.


Decyzje podejmuje premier Tusk. Jestem tylko członkiem jego autorskiego rządu


Czuję się odpowiedzialny za nasze obietnice złożone Polakom. I zachęcam innych ministrów, żeby też się czuli.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj