Dziennik Gazeta Prawana logo

Kaczyński poleci bronić Gruzji

21 kwietnia 2008, 23:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kaczyński poleci bronić Gruzji
Inne
Jeśli wzrośnie napięcie w Gruzji, na znak solidarności prezydenci Polski i Litwy polecą do Tbilisi. Taki plan mają Lech Kaczyński i Valdas Adamkus - dowiaduje się DZIENNIK. Do tej pory żaden z przywódców Europy i Ameryki nie zdecydował się na tego typu ruch.

"Rozważamy wszystkie opcje. Ale przed podjęciem dalszych kroków w sprawie Gruzji prezydent chciałby skonsultować się z premierem" - mówi naszej gazecie dyrektor ds. zagranicznych kancelarii premiera Mariusz Handzlik. Podobnie sprawy widzi doradca prezydenta Adamkusa Simonas Satunas. "To jest możliwa opcja" - przyznaje pytany o pomysł wspólnej wizyty w gruzińskiej stolicy.

Ewentualną wizytę w Gruzji obu przywódców w ostatni weekend przygotowywali ministrowie w kancelarii prezydenta Michał Kamiński i Robert Draba. Wysłanników prezydenta do Tblilisi przyjęli czołowi tamtejsi politycy, w tym prezydent Saakaszwili.

W zeszłym tygodniu Saakaszwili dzwonił do Adamkusa i Kaczyńskiego. Alarmował ich, że Władimir Putin zapowiada ustanowienie formalnych stosunków z władzami Abhazji i Osetii Południowej. Kreml chce w ten sposób uczynić pierwszy krok do oddzielenia obu prowincji od Gruzji.

Twarde stanowisko w sprawie problemów Gruzji zajęło NATO, Unia Europejska i OBWE. Z wyrazami solidarności pospieszyli czołowi kandydaci w wyborach prezydenckich USA. Zdaniem polskich źródeł dyplomatycznych, to właśnie tak stanowcza reakcja Zachodu skłoniła Władimira Putina do złagodzenia stanowiska: rosyjski przywódca zapewnił, że nie nawiąże stosunków dyplomatycznych z oboma separatystycznymi regionami w najbliższym czasie.

Jednak polscy dyplomaci nie mają wątpliwości: to tylko odłożona partia. W przyszłym miesiącu Putin przejmuje obowiązki premiera. W przeszłości, gdy rozpoczynał pierwszą i drugą kadencję prezydencką, wywołanymi na Kaukazie niepokojami potrafił uzasadnić skoncentrowanie w swoich rękach nadzwyczajnej władzy. Tym razem, rozumują nasi analitycy, może być podobnie: Putin już odebrał od nowego prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa nadzór na władzami regionalnymi. Teraz pod pretekstem napiętej sytuacji w Gruzji może przyjść kolej na armię i policję.

Moskwie zależy także na utrzymaniu napięcia w Gruzji przed wyborami parlamentarnymi pod koniec maja. Chodzi o przekonanie opinii publicznej w Niemczech, Francji i innych krajach Europy, że sytuacja w Tbilisi nie jest stabilna. I że kraj nie jest gotowy do przystąpienia do NATO. Szefowie dyplomacji sojuszu mają w tej sprawie podjąć decyzję już w grudniu. W czasie weekendu siły zbrojne Abchazji zestrzeliły bezzałogowy samolot gruziński. To może być pierwszy sygnał nadchodzącego napięcia.

Inicjatywa ewentualnej wizyty Lecha Kaczyńskiego w Gruzji ma być skonsultowana z rządem: wczoraj dowiedział się już o niej MSZ. W ten sposób prezydent chce, aby Kreml nie mógł rozgrywać różnic między oboma ośrodkami władzy w naszym kraju.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj