Marcin Herman: Co oznacza decyzja Rady Krajowej SLD, by zakończyć współpracę programową z Partią Demokratycznej? Czy to koniec LiD?
Jan Lityński: Koalicję Lewica i Demokraci zawierały cztery partie - SLD, SDPL, Partia Demokratyczna i Unia Pracy. Ewentualny rozpad LiD musiałby więc nastąpić za zgodą wszystkich czterech partii lub też każda partia musiałaby ze współpracy zrezygnować. Trudno więc powiedzieć, co SLD chciał osiągnąć swoją sobotnią decyzją.
Twierdzi pan więc, że koalicja LiD jeszcze się nie rozpadła?
SLD odmówił współpracy z PD w ramach LiD-u. Jak będzie wyglądać współpraca w ramach klubu parlamentarnego LiD, trudno mi teraz powiedzieć. Sytuacja, do jakiej doprowadziło SLD, jest niejasna. Trudno mi sobie wyobrazić, że nie będzie współpracy między partiami, a będzie w ramach klubu parlamentarnego LiD.
Kto pana zdaniem stoi za decyzją SLD? Czy był to samodzielny pomysł Wojciecha Olejniczaka?
W SLD od pewnego czasu narastały nostalgiczne tendencje i nastroje niezadowolenia, szczególnie wśród aparatu partyjnego, w dużej mierze postpezetperowskiego, millerowskiego. I co gorsza, dotknęły także działaczy młodych, którzy nigdy nie byli w PZPR. Dla nich koalicja z PD była niewygodna, bo nie daliśmy się zhegemonizować. Do tego, w tle trwa walka o wpływy między Olejniczakiem i Napieralskim. W końcu Olejniczak uległ tym nastrojom i uznał, że jedyną szansą dla niego jest zerwanie z Partią Demokratyczną.
Ma pan za to żal do Wojciecha Olejniczaka?
Nie. Projekt LiD był zakrojony na budowę w Polsce wielowątkowej, wielonurtowej centrolewicy. Do dziś uważam, że taki projekt jest Polsce potrzebny. Potrzebujemy nowoczesnej centrolewicy, z liberalnym stosunkiem do gospodarki. Jednak, być może ze względu na presję czasu i przedterminowe wybory, ten projekt nie został do końca dopracowany.
Czy to koniec marzenia o tzw. historycznym kompromisie, o którym mówił m.in. prezydent Aleksander Kwaśniewski? LiD miało być jego emanacją.
"Historyczny kompromis" to złe określenie. Jest oczywiste, że przed 1989 rokiem byliśmy po różnych stronach. Gdy powstawał LiD, wychodziliśmy po prostu z założenia, że jest już kilkanaście lat po upadku komunizmu i należy budować nowoczesną centroprawicę, niezależnie od przeszłości po to, by rozwiązywać konkretne polskie problemy. Tym bardziej że wierzyliśmy, że po odejściu Leszka Millera SLD jest już inną partią. Że działaczy nostalgicznie myślących o PRL zastąpili młodzi, nowocześni lewicowi politycy. Okazało się, że to mrzonka.
Więc rozczarowaliście się co do SLD?
Tak. Nie udało nam się wypracować wspólnego myślenia, choćby w takich sprawach jak gospodarka. Na ostatniej konferencji prasowej Wojciech Olejniczak powiedział na przykład, że chce blisko współpracować ze związkami zawodowymi i bronić emerytów. To również przykład nostalgicznego myślenia dominującego w SLD. Jednak nie rozwiązuje to problemów.
Co w tym dziwnego, że lider lewicowej partii odwołuje się do związków zawodowych i emerytów?
W XXI wieku trzeba nauczyć się połączyć socjalne myślenie z odpowiedzialnością za gospodarkę. Naszym zdaniem przede wszystkim trzeba zapewnić wzrost gospodarczy, a jednocześnie dbać o to, żeby ten rozwój był równomierny.
A może jednym z głównych powodów rozejścia się dróg SLD i PD był stosunek do rządu Donalda Tuska? PD wydaje się mu bardziej przychylna niż SLD.
Partia Demokratyczna ma dużą tradycję myślenia propaństwowego. Dlatego jeżeli niektóre posunięcia rządu wydają nam się dobre, to jesteśmy skłonni je popierać. SLD natomiast chce być opozycją totalną. Mam bardzo krytyczny stosunek do Donalda Tuska, ale nie mogę odmówić mu dwóch rzeczy: po pierwsze odebrał władzę rządowi niebezpiecznemu, a po drugie prowadzi dobrą politykę zagraniczną.
Czy to oznacza, że Partia Demokratyczna po rozwodzie z SLD mogłaby poprzeć rząd?
Na pewno nie. Z PO na razie zbyt dużo nas dzieli.
Eksperyment LiD, w formule jaką znamy, powoli dobiega końca. Czy warto było, pana zdaniem, połknąć tę żabę?
Mimo wszystko warto było spróbować formuły nowoczesnej centrolewicy. Jak mówiłem, wciąż wierzę, że jej budowa jest w Polsce możliwa.
Wierzy pan, że bez SLD PD ma na to szansę?
Wiele zależy od postawy SDPL. Podobnie jak PD partia ta została potraktowana przez SLD instrumentalnie. Na razie jednak jeszcze za wcześnie na konkretne zapowiedzi.