DZIENNIK dotarł do protokołu kontroli przeprowadzanej w resorcie zdrowia przez CBA. Impulsem do jej wszczęcia były publikacje DZIENNIKA o podejrzanej procedurze dopisania iwabradyny na listę leków refundowanych. Z protokołu wynika, że zostały wówczas złamane niemal wszystkie procedury wewnętrzne. Odpowiedzialny za to był wiceminister Piecha.

>>>Przeczytaj, kogo tropi CBA

Zlekceważono negatywne opinie Zespołu ds. Gospodarki Lekami. Co więcej, w rozporządzeniu przedstawionym do podpisu ministrowi zdrowia Zbigniewowi Relidze Piecha napisał, że uwzględnia ono stanowisko tego zespołu. Nie zapoznał też Religi z opiniami resortowego departamentu polityki lekowej i farmacji. Urzędnicy przestrzegali, że umieszczenie iwabradyny na liście spowoduje ogromne zagrożenie dla planu finansowego Narodowego Funduszu Zdrowia. Bo refundacja tego leku według wyliczeń ekspertów miała spowodować wzrost wydatków nawet o 265 mln zł. Piecha przedstawił w uzasadnieniu rozporządzenia jedynie dane pochodzące od producenta leku. A ten szacował wzrost wydatków jedynie na niecałe 8 mln zł.

"Wydarzenia" Polsatu: Piecha w aferze lekowej?

Ale to nie wszystko. Kontrola CBA wykazała, że Piecha zlekceważył opinię departamentu, który przestrzegał przed "poważnymi działaniami niepożądanymi” iwabradyny. Miało chodzić m.in. o wzrost ryzyka zaburzeń pracy serca.

DZIENNIK ustalił, że decyzję wiceministra Piechy o wpisaniu iwabradyny na listę leków refundowanych poprzedziły jego spotkania ze znanym lobbystą Robertem Pachockim pracującym dla producenta leku, francuskiej firmy Servier. Ale w sprawie pośredniczył Wiesław Likus. Do spotkania Piecha - Pachocki doszło w restauracji Bibliotekarz należącej do Likusa. Biznesmen brał w nim udział. Piecha długo zaprzeczał, że do takiego spotkania doszło. Nawet gdy potwierdzali to naoczni świadkowie. Przez długi czas utrzymywał też, że w ogóle nie zna Likusa i nic go z nim nie łączy.

>>>Sprawdź, dlaczego Piecha podał się do dymisji

Tymczasem już we wrześniu 2007 r. Piecha kontaktował się z Likusem. Dzwonił do niego ze służbowej komórki z prośbą o pomoc. Syn polityka właśnie zaczynał studia w Krakowie i potrzebował mieszkania do wynajęcia. Rozmowę nagrała Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, bo telefon biznesmena był na podsłuchu. Protokół rozmowy trafił do krakowskiego wydziału ds. przestępczości zorganizowanego w prokuraturze krajowej.

Hotelarz pomógł wiceministrowi. W październiku syn Piechy wprowadził się do mieszkania znajomej Likusa. Ten potwierdza, że pomógł Piesze. Ale tylko w nawiązaniu kontaktu z właścicielką. Polityk w ogóle zaprzecza, jakoby zwracał się do Likusa z taką prośbą. Co na to prokuratura? Na razie odmawia komentarzy i informacji, kiedy ewentualnie może sformułować wniosek o uchylenie immunitetu poselskiego byłemu wiceministrowi.

Po naszych publikacjach Piecha był przez krótki okres zawieszony w prawach członka PiS. Ale wewnętrzna komisja partyjna pod kierownictwem posła Marka Suskiego nie potwierdziła, że polityk naruszył standardy. "Nie zostało uprawdopodobnione, że przyjął jakąś korzyść" - mówił wówczas Suski. Piecha nadal jest szefem sejmowej komisji zdrowia.