"Już wtedy raczej wszyscy wiedzieli, nie tylko analitycy, ale również ci, którzy się nie zajmują zawodowo ekonomią, że będą problemy w gospodarce, że mogą pojawić się problemy również na rynku walutowym" - mówił Zbigniew Chlebowski w Radiu ZET.
>> Rostowski: Kryzys potrwa siedem lat
"Te słowa oznaczają, że rząd zmarnował pół roku. Nic w tym czasie nie robiąc, by uchronić Polaków przed kryzysem" - mówi DZIENNIKOWI Aleksandra Natalli-Świat z PiS, wiceszefowa sejmowej komisji finansów publicznych. I pyta, dlaczego mając tę wiedzę, gabinet Donalda Tuska przygotował budżet z dziurą budżetową i zaplanował inwwstycje, na które zabrakło teraz pieniędzy.
"Rozumiem, że rząd nie powinien straszyć obywateli, ale przekazywać wiarygodne informacje. Fałszowanie rzeczywistości sprawdza się już tylko w Korei Północnej" - dodaje Natalli-Świat.
Te zarzuty odpierają politycy PO. "W obliczu zbliżającego się kryzysu najgorsze są informacje, które mogą wywołać panikę. Rząd wykorzystał ten czas na przygotowanie odpowiednich instrumentów, dzięki czemu skutki kryzysu w Polsce są o wiele łagodniejsze niż w innych europejskich krajach" - mówi DZIENNIKOWI wiceszef PO Waldy Dzikowski.
Sam Donald Tusk przyznał dziś, że światowy kryzys gospodarczy jest "na pewno większy niż ktokolwiek się spodziewał", choć - jak zaznaczył - "sytuacja w Polsce jest relatywnie lepsza niż w innych państwach".
"O tym mówiliśmy i to mogę dzisiaj potwierdzić. Wszystkie dane dotyczące krajów europejskich, w tym dzisiejsze dane dotyczące wzrostów w takich krajach jak Niemcy, czy Francja, pokazują, że sytuacja Polski relatywnie nie jest najgorsza" - ocenił premier.