Dziennik Gazeta Prawana logo

"Ratuj Maluchy" nie puści 6-latków do szkół

10 marca 2009, 13:58
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Rządząca koalicja zabiega o głosy lewicy
Rządząca koalicja zabiega o głosy lewicy/Inne
PO i PSL już zapowiadają, że będą chciały odrzucić weto prezydenta do ustawy wysyłającej sześciolatki do szkół. Pomoc zapowiada Lewica. Los sprzeciwu Lecha Kaczyńskiego byłby przesądzony, gdyby nie rodzice ze stowarzyszenia "Ratuj maluchy", którzy zamierzają wysyłać do posłów listy zachęcające do podtrzymania weta.

"Głosowaliśmy za tą ustawą i będziemy konsekwentni. " - zapewnia szef klubu PSL Stanisław Żelichowski. W podobnym tonie wypowiada się wiceszef Platformy Obywatelskiej Waldy Dzikowski. "Mam głęboką nadzieję, że koalicji PO-PSL z pomocą klubu Lewicy uda się odrzucić weto prezydenta" - mówi poseł PO.

Przewodniczący klubu Lewicy .

Ale nie musi być tak łatwo. Udział w walce o poselskie głosy zapowiadają rodzice ze stowarzyszenia "Ratuj maluchy", którzy chcą, aby weto Lecha Kaczyńskiego zostało podtrzymane.

"Rodzice protestujący przeciwko reformie będą wysyłać e-maile z >żółtymi kartkami< do posłów, którzy głosowali za ustawą z ostrzeżeniem, że j" - zapowiada przedstawiciel akcji "Ratuj Maluchy" Tomasz Elbanowski.

Wczoraj tuż przed północą prezydent zawetował nowelizację ustawy o systemie oświaty przewidującą m.in. obniżenie wieku szkolnego z siedmiu do sześciu lat. "Sześciolatki powinny iść do szkoły, ale na razie nie ma do tego odpowiednich warunków" - argumentuje Lech Kaczyński.

"" - tak dziś mówił szef prezydenckiej kancelarii Piotr Kownacki.

"Zgodnie z założeniami reformy kurator już nie będzie decydował o zamykaniu szkół, taką decyzję autonomicznie będzie mógł podjąć samorząd. Kuratoria nie będą miały wpływu na układanie programów nauczania. To oznacza, że " - podkreślił Kownacki.

Inna wątpliwość prezydenta dotyczy stanu przygotowania szkół i sieci przedszkoli na przyjęcie młodszych dzieci. "Zgodnie z reformą już za dwa lata do przedszkoli będą musiały pójść wszystkie pięciolatki. Tymczasem wciąż w wielu gminach takich placówek nie ma. To oznacza, że pięciolatek będzie musiał być dowożony do takiej placówki. Możliwa jest także sytuacja, że w przedszkolach zabraknie miejsc dla młodszych dzieci, bo wszystkie zajmą pięciolatki" - przekonywał szef prezydenckiej kancelarii.

Przypomniał też, że budżet przewidywał 350 mln zł na przygotowania do tej reformy. Po kryzysowych cięciach w budżecie MEN na ten cele zostało zaledwie 40 mln zł.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj