Dziennik Gazeta Prawana logo

Gudzowaty dawał pieniądze SLD

24 marca 2009, 07:53
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Gudzowaty dawał pieniądze SLD
Inne
Polski kontrwywiad zarzucał mu powiązania z rosyjską mafią. Z instytucji, które kontrolował, wychodziły przelewy na konta SLD. Ale biznesmen Aleksander Gudzowaty mówi, że ich nie pamięta. Przyznaje się tylko do wyłożenia pieniędzy na kampanię Lecha Wałęsy w 1995 roku.

Reporterom "Superwizjera" TVN udało się dotrzeć do nieznanych wcześniej opinii publicznej dokumentów. Ma z nich wynikać między innymi, że kontrolowany przez Aleksandra Gudzowatego , a firma Bartimpex, której jest właścicielem, przelała w 2000 roku na konta SLD milion złotych.

>>> Gudzowaty: Wszyscy ludzie lewicy są źli

Dokumenty, o których mowa, Gudzowaty widział podczas spotkania z reporterem TVN. Fragmenty rozmowy, ze względu na swe znaczenie, i tak zostały jednak opublikowane.

Aleksander Gudzowaty na początku lat 90. zaczął prowadzić interesy z rosyjskim gazowym gigantem Gazpromem. Chodziło o budowę gazociągu Jamał, łączącego złoża na Syberii z Europą Zachodnią. Jak zawsze w przypadku tak strategicznych przedsięwzięć, w tym przypadku działaniom firmy Gudzowatego I na podstawie zgromadzonych danych doszedł do wniosku, że firma ta buduje w Polsce rosyjskie lobby.

Ówczesny szef kontrwywiadu Konstanty Miodowicz w piśmie do premiera (był nim wtedy Waldemar Pawlak) zasugerował, że Bartimpex współpracuje z rosyjską mafią.

"Trzeba być skończony głupkiem, żeby posądzić mnie o mafijność. Im chodziło o to, żeby nas z gazu wysadzić i to była ich mafijna działalność" - odpowiadał na zarzuty Gudzowaty podczas rozmowy z dziennikarzem TVN. Kim są "oni". "To polska mafia i jedną rzecz mogę o niej panu powiedzieć. . Ich bezkarność świadczy o tym, że są dobrzy. Dlaczego grożono mi zabójstwem, dlaczego chciano porwać mojego syna?" - pyta dzisiaj biznesmen.

>>> Gudzowaty: Oleksy chciał wrobić syna Millera

Sam Waldemar Pawlak notatki z początku lat 90. nie pamięta. Ale kiedy przekazywał mu ją Konstanty Miodowicz, musiała zrobić na nim wrażenie, bo poprosił służby o pogłębienie tego materiału. Czy możliwe, że podczas negocjacji Rosjan z Polską dotyczących budowy gazociągu jamalskiego padł argument ze strony rosyjskiej, że powstanie on tylko jeśli w biznesie starczy miejsca dla Gudzowatego? Tak uważa Piotr Niemczyk, zastępca szefa zarządu wywiadu UOP w latach 1993-1994.

"Ten kudłaty Niemczyk panu tak powiedział? Nie wypada powiedzieć w telewizji, że pieprzył, więc powiem, że nie wiedział co mówi. (...) Te barany wyciągają wniosek, że jak ja żyłem dobrze z Rosjanami, to oni mi pomagali. Przecież bardziej prymitywnego wniosku nie można wyciągnąć" - podsumowuje całą sprawę Gudzowaty.

Reporter "Superwizjera" dotarł też do człowieka, który swoich powiązań z Gudzowatym nie ukrywa. To Andrzej K. w rozmowie z dziennikarzem potwierdził, że znał Gudzowatego osobiście. "Były interesy o charakterze bankowym i logistycznym" - opowiadał. O samym Gudzowatym mówił, że to człowiek bardzo niewychowany, który krzyczał na współpracowników. Fakt, że K. prowadził interesy z Gudzowatym potwierdza też była dyrektor kontrolowanego przez Gudzowatego banku BWE. Zaznacza, że K. był traktowany jako szczególny klient - nie do ruszenia.

W rozmowie z reporterem TVN biznesmen zaprzeczył jednak by prowadził interesy z K. Ale z dokumentów, do których dotarł "Superwizjer" wynika, że . do "rajów podatkowych". Gudzowaty utrzymuje, że o przelewach nie miał pojęcia.

Biznesmen nie pamiętał też innego przelewu. Kolejne miliony dla Sojuszu miała przekazać blisko powiązana z Gudzowatym firma Karpaty. W jej władzach zasiadał wówczas przyszły premier Marek Belka. Gdy właściciel Bartimpeksu zapoznał się z kserokopią przelewu przyznał tylko: "Wszystko się zgadza, oprócz pamięci".

Później jednak, po serii telefonów, udało mu się ustalić, że Biznesmen pamięta za to inną wpłatę. W 1995 roku współfinansował kampanię Lecha Wałęsy. Ale prezydentem został Aleksander Kwaśniewski, a ludziom ze wschodu miało się ponoć nie spodobać, że pieniądze Gudzowatego poszły tak naprawdę na montowanie "afery Olina" (na chwilę przed zaprzysiężeniem Kwaśniewskiego wybuchła informacja, że ówczesny premier Józef oleksy współpracował z rosyjskim wywiadem). Czy niezadowolenie sięgnęło takiego pułapu, że płatni zabójcy z Kaliningradu przyjęli wówczas zlecenia na polskiego biznesmena?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj