Wtorkowa „Kropka nad i” w TVN 24. O okoliczności powołania Edwarda Zalewskiego ministra sprawiedliwości Andrzeja Czumę pyta Monika Olejnik. "To pańska nominacja?" docieka. Czuma robi uniki. "Nie tylko moja. Nominacje na stanowiska, które wyznacza premier, zawsze toczą się przy rozmaitych rozmowach" - mówi. Dziennikarka jednak nie odpuszcza. "Czy Schetyna zaproponował?" - pyta wprost. "Owszem, polecał" - przyznaje Czuma.

Ujawnienie, że prokurator krajowy ma niejasną przeszłość z lat 80. wywołało konsternację w rządzie. I jeszcze we wtorek w południe mogło się wydawać, że dymisja Zalewskiego jest możliwa. "Pan premier poprosi o szczegółowe wyjaśnienia jeszcze dzisiaj" - twardo deklarował w południe minister Sławomir Nowak.

>>>Nie pamięta, co podpisał. I nie odejdzie

Minęło ledwie kilka godzin i było po sprawie. Czuma stwierdził, że nie ma podstaw do zwolnienia Zalewskiego. "Uważam, że jest świetnym prokuratorem" - dodał. Skąd taka opinia Czumy? Wiemy, że w ministerstwie unika Zalewskiego, jak tylko może. Narady ścisłego kierownictwa organizuje tylko raz w tygodniu. Trwają one ledwie kilkadziesiąt minut. Żadnych innych kontaktów. Powiedzieć, że nie uważa go za świetnego, to eufemizm.

Dał temu wyraz już podczas pierwszego spotkania z nim. Miało to miejsce zaraz po tym, jak Czuma został ministrem. Zalewski opowiadał jednemu ze znajomych, że Czuma zaprosił go do resortu. Czekał z dokumentami z lat 80. i niemal przesłuchiwał. Obaj nie mieli ochoty, by ze sobą pracować. Zalewski ogłosił, że sprawa jego nominacji na prokuratora krajowego jest już nieaktualna.

Potem jednak dostał nominację. Zalewski twierdzi, że najpierw propozycję złożył mu Czuma, a dopiero później rozmawiał ze Schetyną. Przekonuje, że nie wiedział, że jego nominacja to był pomysł wicepremiera. Czy to możliwe? Nasi rozmówcy twierdzą, że Zalewski nie należał do kręgu najbliższych ludzi Schetyny. Z obecnym wicepremierem świetnie znał się za to Leszek Pruski, który szefował kiedyś wrocławskiej prokuraturze wojewódzkiej. " To Pruski kilkanaście miesięcy temu polecił Zalewskiego Schetynie" - mówi prokurator z resortu sprawiedliwości.

Gdy Zalewski trafił do Warszawy na stanowisko prokuratora krajowego, zrewanżował się i zawnioskował o stanowisko dla Pruskiego. W kwietniu DZIENNIK ujawnił, że ten w stanie wojennym oskarżał opozycjonistów. Czuma musiał Pruskiego odwołać.

Zalewski od początku, po rekomendacji Pruskiego, przypadł Schetynie do gustu. Nie dość, że jak on pochodzi z Legnicy, to jeszcze jest zagorzałym kibicem. Dostał zielone światło. W maju 2008 roku ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski przyjechał do Wrocławia dowiedzieć się, co zrobić, by przyspieszyć śledztwo w sprawie korupcji w piłce nożnej. "Prokuratorzy wskazali mi Zalewskiego i wyznaczyłem go na szefa" - mówi nam Ćwiąkalski. Zapewnia, że ze Schetyną rozmawiał o nim już po nominacji. "Obaj chwaliliśmy sobie pracę Zalewskiego" - wspomina.

>>>Czuma broni "prokuratora z przeszłością"

"Widać było, że nadzór nad śledztwem ws. korupcji to był jedynie przystanek na jego drodze do wyższych zaszczytów" - mówi nam jeden z wrocławskich prokuratorów. Zalewski wprowadził nowe zasady. O śledztwie w sprawie futbolowej korupcji nie mógł się wypowiadać nikt poza nim. "Stał się medialną twarzą śledztwa, przywłaszczył sobie nie swoje sukcesy" - ubolewa nasz rozmówca z prokuratury. A te bardzo się przydały. Gdy Zalewski został prokuratorem krajowym, minister Nowak mówił: "Ma duże osiągnięcia, jeśli chodzi o ściganie mafii piłkarskiej i taka rekomendacja otwiera mu drzwi do poważnych urzędów w państwie.

p

Anna Wojciechowska: Dlaczego tak mocno atakujecie rząd za Edwarda Zalewskiego? Skąd takie oburzenie jego przeszłością?
Arkadiusz Mularczyk*: Nie za bardzo rozumiem pytanie. Jeśli jesteśmy opozycją, są słabe punkty w tym rządzie, to kto ma to robić, jeśli media tego nie robią?

Akurat to media ujawniły przeszłość Zalewskiego. Dziwi oburzenie PiS. Dlaczego pan nie krzyczał tak głośno, gdy Andrzej Kryże, który robił karierę w PRL, zostawał wiceministrem sprawiedliwości w rządzie PiS?
No nie, niech pani nie żartuje. Kryże zajmował się legislacyjną pracą, pracował nad ustawami, nie prowadził postępowań, a Zalewski jest szefem wszystkich prokuratorów. Jak osoba, która w czasach komunistycznych szybko awansowała, była członkiem egzekutywy PRL, może być prokuratorem krajowym?

Ale komuś, kto wydawał wyroki na opozycjonistów w PRL, można teraz oddać wpływ na wymiar sprawiedliwości?
Ale czego pani ode mnie oczekuje?!

Równej miary i odpowiedzi na pytanie: czy przeszłość liczy się dziś przy nominacjach w wymiarze sprawiedliwości, czy nie?
Ale jest równa miara. Kryże nie był prokuratorem, był sędzią...

Sędzią, który skazywał opozycjonistów.
Skazywał też gangsterów z mafii pruszkowskiej, wołomińskiej, Humera.

Jasne. A Zalewski po 1989 r. był też ponoć świetnym prokuratorem, ma duże zasługi w walce z korupcją w piłce nożnej.
No dobrze, to niech będzie sobie prokuratorem w prokuraturze apelacyjnej, okręgowej, ale niech nie będzie prokuratorem krajowym. Jest różnica między Kryżem a Zalewskim!

Owszem. Mają innych znajomych w polityce. Rozumiem, że jak ktoś jest znajomym Schetyny, to jest zły, a jak Ziobry, to już dobry, choć obaj mają niechlubną przeszłość?
Niech pani nie żartuje! Dobra, niech pani sobie pisze, co chce. I tyle.

Ale naprawdę nie wyczuwa pan tu hipokryzji?
Ale ja nie chcę z panią dyskutować. Niech się pani ze mną umówi na wywiad albo po prostu skończmy tę rozmowę!

*Arkadiusz Mularczyk - poseł PiS