"Myślę, że to jest wyraźny zabieg przedwyborczy (...) Tutaj stawia się zarzuty z czymś, co w ogóle jest niezmiernie miałkie z istoty rzeczy" - mówił prezydent w radiowych "Sygnałach dnia".

Reklama

Podczas ubiegłorocznej wizyty prezydenta w Gruzji w pobliżu kolumny samochodów, którą poruszali się prezydenci Polski i Gruzji, oddano strzały. Nikomu nic się nie stało. Według radia RMF FM ustalenia ABW wskazują, że raport w sprawie gruzińskiego incydentu dał dziennikarzom Kownacki. Zdanie ABW podziela prokuratura, która zakończy śledztwo za kilka tygodni i ma postawić Kownackiemu zarzuty. Sam Kownacki zaprzeczył wczoraj, że ujawnił raport.

>>>Prokuratura postawi zarzuty Kownackiemu

Lech Kaczyński był również pytany o list otwarty, w którym Platforma Obywatelska domaga się m.in., aby Kancelaria Prezydenta udzieliła wyczerpujących informacji w sprawie doniesień medialnych o działalności Kownackiego w Banku Ochrony Środowiska (BOŚ).

"Ja nie kierowałem listów otwartych, jeżeli chodzi o zarzuty wobec ministra Czumy" - mówił prezydent. "Przecież to też jest czysty marketing polityczny, czysty i nieuprawniony niczym" - zaznaczył.

W ubiegłym tygodniu Radio ZET podało, że przez działalność Kownackiego BOŚ mógł stracić nawet 120 mln zł. Kownacki poinformował we wtorek, że "za pomówienia i oszczerstwa" na swój temat skieruje sprawę do sądu.

>>>Tusk o raporcie BBN: To skandal!

Lech Kaczyński powiedział natomiast że termin opublikowania analizy BBN na temat porwania i zamordowania polskiego geologa w Pakistanie był "niefortunny". Dopytywany, czy z tego powodu ktoś poniesie konsekwencje, odparł: "wtedy, kiedy osoby, które nadgorliwie krytykowały ministra Kownackiego czy innych - poniosą, to ja się też zastanowię".

W środę Biuro Bezpieczeństwa Narodowego opublikowało analizę na temat śmierci Pawła Stańczaka, uprowadzonego i zabitego w Pakistanie polskiego geologa. BBN napisał, że Piotr Stańczak, był ofiarą "nieskutecznych działań rządu RP". W ocenie szefa polskiej dyplomacji Radosława Sikorskiego, analiza BBN to polityczna gra przed wyborami do PE.