"Gdyby straty miały być powodem do likwidacji misji, to trzeba by w ogóle zrezygnować z armii, bo na poligonie żołnierze też giną" - powiedział szef MSZ Radosław Sikorski. To jego pierwsze słowa po śmierci kpt. Daniela Ambrozińskiego, który zginął w zasadzce zastawionej przez talibów.
Zdaniem ministra spraw zagranicznych wojna w Afganistanie nie została wcale przegrana, a wezwania do opuszczenia tego kraju są nieodpowiedzialne i sprzeczne z polską racją stanu. "Gdyby straty miały być powodem do likwidacji misji, to - ironizuje w wywiadzie dla dziennika "Polska".
>>> Niespodziewana wizyta Tuska w Afganistanie
Według Sikorskiego, nasze wojsko potrzebuje nauki działania w ekstremalnych warunkach. Dlatego proponuje on, by jednostki ze wszystkich polskich brygad uczestniczyły w misji w Afganistanie.
>>> Żołnierze nie widzą, skąd przychodzi wróg
I przekonuje, że afgańska misja to sprawdzian wiarygodności NATO. "Jeśli Sojuszowi powiedzie się to, co udało się na Bałkanach i w Iraku, - podkreśla minister Radosław Sikorski.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane