Dziennik Gazeta Prawana logo

Rządowe samoloty uziemione

25 marca 2008, 00:02
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
VIP-y nie mają czym latać, bo oba rządowe Tu-154 są popsute
VIP-y nie mają czym latać, bo oba rządowe Tu-154 są popsute/Inne
Ziścił się czarny scenariusz, którego obawiano się od dawna: najważniejsze osoby w państwie zostały bez floty powietrznej - pisze DZIENNIK. Awaria jednej z dwóch rządowych maszyn Tu-154 omal nie doprowadziła do odwołania rozpoczynającej się dziś wizyty Lecha Kaczyńskiego na Węgrzech. Ponieważ druga "tutka" jest na przeglądzie, prezydent musiał wyczarterować samolot.

Jeszcze wczoraj wylot Lecha Kaczyńskiego wisiał na włosku. Po południu minister w Kancelarii Prezydenta Michał Kamiński poinformował DZIENNIK, że wizyta nie dojdzie do skutku. W sobotę Lech Kaczyński otrzymał bowiem informację, że "z przyczyn technicznych" rządowy samolot nie może zostać użyty podczas wtorkowej wizyty na Węgrzech. W Kancelarii Prezydenta rozważano różne warianty włącznie z odwołaniem wizyty. Wczoraj wieczorem Kamiński przekazał nam informację, że prezydent jednak poleci na Węgry, ale czarterem.

Jak dowiedział DZIENNIK, Tu-154 był w Moskwie, gdzie został wyposażony w nowy system łączności satelitarnej. Po powrocie z Rosji okazało się, że nowe urządzenia nie współpracują z systemem nawigacji i konieczna jest naprawa. "W tej sytacji korzystanie z samolotu mogłoby być niebezpieczne dla załogi i pasażerów" - mówi rzecznik sił powietrznych podpułkownik Wiesław Grzegorzewski. Teraz decyzję o dalszych losach maszyny ma podjąć Bumar, który odpowiada za umowy dotyczące serwisowania samolotu.

Pewnie nie byłoby kłopotu, gdyby nie to, że przy drugim rządowym Tu-154 prowadzone są prace konserwacyjne. Ile czasu potrwają? Nie wiadomo. Oznacza to, że na razie najważniejsze osoby w państwie zostały bez floty powietrznej. W sobotę informacje o awarii przekazano wszystkim potencjalnym użytkownikom samolotu, a więc prezydentowi, premierowi oraz marszałkom Sejmu i Senatu. Będą sobie musieli radzić sami. Jak? Latając rejsowymi lub czarterując samoloty od prywatnych przewoźników. Zaraz po prezydencie przed tym dylematem stanie premier, który w piątek ma lecieć do Kijowa. "Będziemy musieli zmienić plany. Chcieliśmy zabrać dużą delegację, ale w takim przypadku pomyślimy chyba o czarterze" - mówi szef kancelarii premiera Tomasz Arabski.

Problemy prezydenta z lotem na Węgry to kolejny przypadek, kiedy leciwe maszyny stanęły na drodze polskiej dyplomacji.

Parokrotnie dochodziło do spektakularnych awarii wycofanych już samolotów Jak-40. Podczas wizyty premiera Leszka Millera w Niemczech w 2003 r. zapalił się silnik w takim samolocie. Efektem innych defektów, były awaryjne lądowania m.in. w 1999 r. ówczesnej marszałek Senatu Alicji Grześkowiak w Arabii Saudyjskiej.

Przetarg na nowe samoloty dla VIP-ów odkładano już czterokrotnie. Może rozpocznie się w tym roku. Nie wiadomo jeszcze, ile maszyn miałoby zostać kupionych. Prawdopodobnie od trzech do sześciu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj