Inicjatywa spotkania wyszła od Kwaśniewskiego. Chciał zrelacjonować prezydentowi swoje rozmowy z ukraińskimi politykami. A ma o czym opowiadać. W 2004 roku angażował się w "pomarańczową rewolucję" i mediował przy okrągłym stole między zwaśnionymi politykami - Juszczenką i Janukowyczem. Między innymi dzięki niemu powtórzono wybory prezydenckie, a do władzy doszedł Wiktor Juszczenko.
A losy Ukrainy są ważne także dla rządu Jarosława Kaczyńskiego. Premier zapowiedział w expose, że Polska popiera wejście Ukrainy do UE. O naszym poparciu wielokrotnie zapewniał ukraińskich polityków również Lech Kaczyński.
Tymczasem na Ukrainie mało kto myśli o rozszerzeniu Unii. Trwa tam kryzys polityczny. Prezydent Juszczenko w każdej chwili może rozwiązać parlament i rozpisać nowe wybory. Dlaczego? Bo przez 60 dni deputowani nie powołali rządu. Juszczenko się waha, bo sondaże są bezwzględne: jeśli będą kolejne wybory, władzę w parlamencie przejmie jego rywal z wyborów prezydenckich, Wiktor Juszczenko.