Zamiast zabrać się za łatanie dróg, wolą trwonić pieniądze na zwiedzanie świata. Specjaliści z resortu zaplanowali, że w 2007 roku będą latać 446 razy. W tym 23 to podróże do Pekinu, Ałmaty czy Singapuru. 180 razy polecą do Brukseli!
Dlaczego jednak nawet najkrótszych europejskich tras nie chcą pokonać samochodami? Bo doskonale wiedzą, że po drogach, jakie zbudowali Polakom, jeździć się nie da. Po co więc mają się męczyć, wyjeżdżając na Zachód? Łatwiej wydać pieniądze podatników na komfortową podróż samolotem.
Po co minister transportu Jerzy Polaczek chce odwiedzać chińską stolicę czy miasta w Kazachstanie? Chyba tylko po to, by wmówić Polakom, że gdzieś jeszcze może być gorzej niż u nas. Bo trudno uwierzyć, że urzędnicy nauczą się szybciej budować drogi, obserwując pola w Kazachstanie lub błotniste szlaki w Chinach - zauważa "Fakt".