Tego jeszcze nie było. Mieszkaniec Kunowa w woj. świętokrzyskim Zbigniew Choroszyński, który - jak sam mówi - prowadzi darmowe seksualne pogotowie dla kóz, przyszedł na wybory ze swym ulubionym kozłem Aresem.
Pan Zbigniew uparł się, by kozioł, którego pieszczotliwie nazywa Najlepszym Capem, dotknął urny. Mimo protestów komisji wyborczej udało się. Dzięki temu wybory mają nabrać magicznej mocy...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|